Nie żyje kolejny uwielbiany aktor. Miał 50 lat. "Jakby świat się zawalił"

Druzgocące wieści zza oceanu. Kilka dni po śmierci Matthew Perry'ego, 54-letniego gwiazdora "Przyjaciół", przedwcześnie odszedł kolejny lubiany aktor popularnych seriali. Miał dopiero 50 lat.

Tyler Christopher nie żyje

Tyler Christopher, aktor popularnych amerykańskich seriali, nie żyje. Największej rozpoznawalności przysporzyła mu rola w operze mydlanej „Szpital miejski”. Występował także innych lubianych produkcjach telewizyjnych jak: „Dni naszego życia”, „Anioł ciemności”, „Kameleon”, „JAG – Wojskowe Biuro Śledcze”, „Kryminalne zagadki Las Vegas” czy „Czarodziejki”. Miał 50 lat.

Christopher był rdzennym Amerykaninem. Przed laty był związany z aktorką Evą Longorią, gwiazdą m.in. „Gotowych na wszystko”. Byli małżeństwem od 2002 do 2004 roku. Ponownie ślub wziął 2008 roku. Ze swoją drugą żoną Brienne Pedigo doczekał się dwojga dzieci: syna Greysuna Jamesa (ur, 2009) i córki Boheme (ur. 2015).

Przedwczesna śmierć aktora

Informację o śmierci gwiazdora „Szpitala miejskiego” przekazał za pośrednictwem Instagrama także znany z serialu Maurice Benard. Ujawnił ponadto, co było przyczyną przedwczesnego odejścia 50-latka. W oświadczeniu mowa o zdarzeniu związanym z sercem, do którego doszło, kiedy aktor był w swoim mieszkaniu w San Diego.

Tyler był naprawdę utalentowaną osobą, która rozświetlała ekran w każdej odgrywanej scenie, lubiącą sprawiać wiernym fanom radość poprzez swoją grę aktorską. Tyler był wspaniałą duszą i cudownym przyjacielem dla wszystkich, którzy go znali. (…) Jesteśmy zdruzgotani stratą naszego drogiego przyjaciela i modlimy się za jego dzieci oraz ojca – napisał Benard.

Jak wspomniał, Christopher w przeszłości otwarcie mówił o swoich problemach z depresją dwubiegunową oraz z alkoholem. Aktywnie udzielał się na rzecz poprawy zdrowia psychicznego oraz leczenia uzależnień.

Gwiazdy żegnają Tylera Christophera

Wiadomość o śmierci lubianego, dopiero 50-letniego aktora to dla amerykańskiej branży telewizyjnej kolejny bolesny cios po niedawnej śmierci 54-letniego Matthew Perry’ego, czyli Chandlera Binga z „Przyjaciół”. W mediach społecznościowych Tylera Christophera pożegnała m.in. Alyssa Milano, która miała szansę spotkać go na planie „Czarodziejek”.

Mam wrażenie, jakby świat się zawalił. Tyler Christopher nie żyje. Był wspaniałym aktorem i tak dobrze zagrał odcinku „Czarodziejek” pt. „Pardon My Past”. Pamiętam go jako niezwykle piękną duszę. Niech spoczywa w pokoju. Moje kondolencje dla jego przyjaciół i rodziny – napisała na Instagramie.

Wcześniej aktorka odnosiła się też do odejścia Matthew Perry’ego, które było wstrząsem dla widzów z całego świata. Milano wystosowała wówczas apel:

Błagam was. Czy możemy pozwolić mu odpoczywać w pokoju? Nie ma znaczenia, jak umarł. Ważne, jak żył

Głos zabrał również Frank Valentini, producent wykonawczy „Szpitala miejskiego”. W rozmowie z „People” wyznał, że jest dogłębnie poruszony wiadomością o śmierci jednej z największych gwiazd serialu.

Jestem załamany wiadomością o śmierci Tylera Christophera. Był miłym, niesamowitym aktorem i drogim przyjacielem, kochanym przez rodzinę „Szpitala miejskiego” i fanów Nikolasa Cassadine’a [jego bohatera – przyp. red.]. W imieniu wszystkich pracowników produkcji składamy najszczersze wyrazy współczucia jego bliskim w tym trudnym czasie – powiedział.

Wybrane dla Ciebie

Gorący temat

Jakub Tolak ma problemy zdrowotne. "Operacja serca zbliża się wielkimi krokami"
Jakub Tolak, któremu rozpoznawalność przyniosła rola w serialu: "Klan", mierzy się z problemami zdrowotnymi. W jednym z wpisów opublikowanych na Instagramie znalazła się informacja o operacji serca.

Reklama

Najnowsze wpisy

Nie przegap

Reklama