Teresa Lipowska odchodzi z „M jak miłość?” Wymowny komentarz aktorki
Teresa Lipowska to wybitna aktorka, która ma na swoim koncie wiele ról. Serialowa publiczność pokochała ją za kreację Barbary Mostowiak w „M jak miłość”; seniorka jest obecna w telewizyjnym projekcie od samego początku! Na „szklanym ekranie” stworzyła doskonały duet z Witoldem Pyrkoszem.
Od czasu do czasu pojawiają się plotki o odejściu Teresy Lipowskiej z „Mjm”. Sama zainteresowana skwitowała to w jednym z wywiadów:
Często dziennikarze pytają, czy ta rola mi się nie znudziła, czy nie chcę odejść. Odejdę, kiedy serial się skończy (…).
W minionych miesiącach Lipowska pojawiała się zarówno na planie „Emki”, jak i w miejscu, w którym kręcono nowy, świąteczny film. W poniedziałek 6 listopada odbyła się uroczysta premiera produkcji pt.: „Uwierz w Mikołaja”. Nie zabrakło na niej pani Teresy!
Teresa Lipowska w nowym filmie
86-latka pojawiła się na „czerwonym dywanie”, pozując m.in. z Mikołajem Roznerskim. Na spotkanie z widzami wybrała elegancki strój: długą kreację uzupełniła wzorzystym płaszczem.
Przesuń w prawo.
Fotografia przedstawiająca Teresę Lipowską pozującą fotoreporterom pojawiła się również na oficjalnym profilu filmu.
Na co dzień serialowa babcia Basia z „M jak miłość”, w naszym filmie – przebojowa Helenka – brzmi pozostawiony opis.

Fot. InstaStory @uwierzwmikolaja.film
Zwiastun produkcji wskazuje na to, że bohaterka grana przez Lipowską nieco różni się od serialowej Barbary Mostowiak. Jak aktorka odnalazła się w takiej roli? Odpowiedź w kinach – film będzie dostępny dla odbiorców już od 10 listopada.
- Aż 95% widzów jest zachwyconych! Ten hit okrzyknięto „najlepszym filmem wojennym ostatnich lat”
- Najlepsza ekranizacja Agathy Christie, o której mało kto słyszał. Ten zapomniany film z 1982 roku to absolutny majstersztyk
- Zdobył aż 7 Oscarów. To „najlepszy film wojenny wszech czasów”, który bije na głowę współczesne kino
- Ta niezwykła produkcja to prawdziwa perełka na Netflix. Widzowie i krytycy są absolutnie zachwyceni
- Scenariusz powstał w 10 dni, a film zmienił kino na zawsze. Nikt nie wierzył, że to się uda

