Poplista

1
Lost Frequencies feat. David Kushner In My Bones
2
Oskar Cyms Cały czas
3
Doda, Smolasty Nie żałuję

Co było grane?

22:25
Ignacy Czekam na znak
22:30
Armin van Buuren / Billen Ted / JC Stewart Come Around Again
22:33
Robbie Williams Supreme

TVP wydała komunikat ws. "Familiady". Nie ma już wątpliwości co do losu Strasburgera

Zapadła decyzja w sprawie przyszłości Karola Strasburgera w "Familiadzie". Głos zabrało Centrum informacji TVP, przekazując oficjalne informacje. Dotychczasowego prowadzącego rzeczywiście zastąpi Przemysław Babiarz?

Zmiana prowadzącego „Familiadę”?

Na fali zmian obsadowych w TVP niedawno pojawiły się wieści, jakoby rewolucja miała nie ominąć również „Familiady”, której gospodarzem niezmiennie od trzydziestu lat jest Karol Strasburger. Przed kilkoma dniami „Super Express” podzielił się ustaleniami mówiącymi, że miejsce dotychczasowego prowadzącego może zająć Przemysław Babiarz, który dopiero co pożegnał się z „Va banque”. Strasburger zabrał po tych informacjach głos, oceniając:

Dotarły do mnie takie wiadomości, że ktoś ma mnie zastąpić. Oczywiście, te różne takie opowieści trwają od wielu lat, więc tym specjalnie nie przejmowałbym się. To raz, a dwa, szczerze powiedziawszy, nawet nie mam na to wpływu, gdyby ktoś to wymyślił

TVP zabrała głos ws. Strasburgera

Teraz w sprawie ostatnich doniesień na temat „Familiady” pojawił się komunikat prosto z TVP. Odniosło się do nich biuro prasowe stacji, przekazując wspomnianemu wcześniej dziennikowi oficjalne stanowisko. Krótka informacja nie pozostawiła wątpliwości, jaki los czeka Karola Strasburgera.

Prowadzącym program „Familiada” pozostaje Karol Strasburger – ogłosiło Centrum informacji TVP.

Do decyzji Telewizji Polskiej zdążył już ustosunkować się sam długoletni gospodarz „Familiady”. W rozmowie z WP przyznał, że reakcja widzów na ostatnie pogłoski dodała mu dużo otuchy.

Ja się nigdzie nie wybieram. TVP zajęło stanowisko w tej sprawie, a ja mogę się tylko z tego powodu miło uśmiechnąć. Myślę, że temat na dziś jest zamknięty z mojej strony. W tej całej awanturze, szczerze mówiąc, ucieszyło mnie trochę to, jak zareagowali na nią ludzie. Dotarło do mnie mnóstwo sygnałów sympatii i innych głosów, które wskazują, że odbiorcy moich działań lubią i cenią to, co robię – podsumował 76-latek, dodając:

Nie używam w stosunku do siebie słowa „sukces”, ale tak chyba trzeba to nazwać. Bo co innego może być w takich przypadkach jego miarą, jak nie uznanie ze strony publiczności. Tym bardziej denerwuje mnie, że ktoś chce to zdezawuować. To niepotrzebne i niemiłe

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca!

Polecamy

Więcej z kategorii

Najchętniej czytane