Historia UFO nad Jarnołtówkiem
Jarnołtówek, niewielka miejscowość położona nad Złotym Potokiem, tuż przy granicy z Czechami, przez lata pozostawała w cieniu historii. Jednak 19 stycznia 2009 roku wszystko się zmieniło. Tego wieczoru pan Adam Maksymów, szef lokalnego ośrodka wypoczynkowego, wyszedł przed dom, by naładować akumulator. Był środek zimy, a obawa o poranny rozruch samochodu była uzasadniona. Nagle, ok. 1 w nocy, usłyszał głośny huk, po którym nastąpiła cisza, a zaraz potem kolejny, jeszcze potężniejszy dźwięk.
Zaniepokojony, obudził żonę. Razem zobaczyli intensywny rozbłysk światła, który na chwilę rozświetlił całą okolicę. „Staliśmy jak zaczarowani” – wspominał pan Adam, cytowany przez serwis nto.pl.
Kto widział UFO nad Jarnołtówkiem?
Okazało się, że nie tylko pan Adam i jego żona byli świadkami niezwykłych zjawisk. Inni mieszkańcy Jarnołtówka również słyszeli huki, widzieli rozbłyski, a nawet „wielki talerz” mieniący się różnymi kolorami. Na jednej z ulic zgasły światła, a jedna z kobiet relacjonowała, że około godziny pierwszej w nocy przez wieś przeszedł gwałtowny, silny wiatr, który równie nagle ucichł.
Pokazało się na moment i przeleciało takim łukiem i poleciało w kierunku Nysy – opowiadał jeden z mieszkańców w materiale „Panoramy”.
Wieść o tajemniczym incydencie szybko rozniosła się po okolicy, a Jarnołtówek zaczął przyciągać nie tylko ciekawskich, ale i badaczy zjawisk paranormalnych. Sprawą zainteresował się m.in. Janusz Zagórski – znany ufolog i dziennikarz, który przeprowadził wizję lokalną i uznał relacje świadków za wiarygodne. Co ciekawe, tego samego dnia niezidentyfikowany obiekt został zarejestrowany również na radarach w Niemczech i Czechach.
Wpływ legendy o UFO na popularność Jarnołtówka
Niewielka opolska wieś stała się sławna nie tylko w Polsce, ale również za granicą. O wydarzeniach z 19 stycznia 2009 roku informowały media amerykańskie, japońskie i australijskie. Pan Adam wielokrotnie opowiadał o swoim doświadczeniu w licznych reportażach i programach telewizyjnych, a Jarnołtówek zaczął przyciągać turystów i pasjonatów zjawisk niewyjaśnionych.
W tym samym wydaniu „Panoramy” pan Adam po latach wspomniał, że kosmici mogą mieć cel w odwiedzeniu wsi.
Coś tutaj jest, jakieś dziwne miejsce. Rozmawiałem z ufologiem, on mówił, że prawdopodobnie pobierana jest woda, tu w Jarnołtówku.
W samym Jarnołtówku na przestrzeni 40 lat (do 2013 roku) zgłoszono dziewięć podobnych przypadków.
UFO nad Jarnołtówkiem vs Emilcin
W Polsce do równie głośnego, a może nawet jeszcze głośniejszego lądowania UFO, miało dojść w 1978 roku w Emilcinie. 10 maja tuż przed godziną 8:00 rolnik Jan Wolski wjechał na leśną ścieżkę. Nagle na swojej drodze zauważył kosmitów o zielonych twarzach oraz unoszący się w powietrzu obiekt. Skośnoocy przybysze z wystającymi kościami policzkowymi mieli zabrać mężczyznę do środka, rozebrać i przeprowadzić na nim badania. Po wszystkim rolnik wrócił do domu i poinformował synów o całego sytuacji – gdy pobiegli na polanie, zobaczyli już tylko odbite na trawie ślady stóp.
Świadek zmarł w 1990 roku i do samego końca był przekonany, że to, o czym mówił, wydarzyło się naprawdę. Wktórce publicysta Bartosz Rdułtowski postanowił przyjrzeć się bliżej słynnej historii o rzekomym lądowaniu UFO w Emilcinie – 2012 roku ogłosił, że cała sprawa była mistyfikacją, za którą miał stać Witold Wawrzonek. Jego ustalenia spotkały się jednak z krytyką ze strony środowisk ufologicznych.
Źródło: Komputer Świat, nto.pl, maxjar.pl


