Od dziś w kinach można oglądać film „Melania”
Dokument „Melania”, wyprodukowany dla Amazon MGM Studios, już teraz określany jest mianem najdroższego w historii. Jak donosi Reuters, licencja na film kosztowała aż 40 mln dolarów, a promocja pochłonęła kolejne 35 mln. Co więcej, nad całością czuwała sama Melania Trump, która była producentką wykonawczą i – jak podkreślają CNN, Reuters i FOX News – sprawowała ścisłą kontrolę redakcyjną nad projektem.
Entuzjazm Trumpa kontra krytyka branży
Pierwszym i najgłośniejszym promotorem filmu został sam Donald Trump, który nazwał produkcję „MUST WATCH” i przekonywał: „To niesamowita historia, nigdy wcześniej niepokazywana. Bilety sprzedają się bardzo szybko. Każdy chce wiedzieć i teraz w końcu może zobaczyć”.
Branża filmowa nie podziela jednak optymizmu prezydenta. Pojawiają się pytania o rzetelność projektu i sens wydawania takich pieniędzy na dokument. – „To musi być najdroższy dokument w historii, który nie wymagał licencji muzycznych. Jak można nie widzieć w tym próby przypodobania się władzy – albo wręcz czegoś w rodzaju łapówki?” – komentował Ted Hope, były szef działu filmowego Amazona w „New York Times”.
Nie tylko Melania. Jak robiły to poprzedniczki?
Warto jednak zauważyć, że Melania Trump nie jest pierwszą mieszkanką Białego Domu, która zdecydowała się na taką formę komunikacji z opinią publiczną. W ostatnich latach dokumentalne portrety stały się niemal obowiązkowym elementem budowania dziedzictwa Pierwszych Dam. Widzowie mogli już oglądać m.in. głośne „Becoming. Moja historia” o Michelle Obamie czy intymny portret Hillary Clinton w serii przygotowanej przez platformę Hulu. Również ikony takie jak Jackie Kennedy czy Nancy Reagan doczekały się nowoczesnych rewizji swoich biografii. Jednak to, co odróżnia „Melanię” od poprzedniczek, to nie tylko rekordowy budżet, ale przede wszystkim fakt, że film debiutuje w kinach jeszcze przed inauguracją drugiej kadencji jej męża, stając się unikalnym narzędziem politycznym w czasie rzeczywistym.
Wątpliwości co do sukcesu
Premiera filmu odbyła się podczas prywatnego pokazu w Białym Domu, w którym uczestniczyły największe nazwiska świata biznesu i polityki. Jednak wydarzenie zbiegło się z protestami po śmierci demonstranta w Minnesocie, co wywołało falę krytyki. Kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez skomentowała: „Prezydent urządza wieczór filmowy w Białym Domu”, zarzucając elitom oderwanie od rzeczywistości. Eksperci wątpią w komercyjny sukces produkcji. Jak donosi Boxoffice Pro, prognozy otwarcia to zaledwie 2–5 mln dolarów. Harry Enten z CNN podkreśla: „Przy kosztach sięgających 75 mln dolarów to nie są dobre liczby”.
Źródło: PAP Life




