Tę scenę usunięto z „Szeregowca Ryana”. Spielberg uznał, że to przesada

„Szeregowiec Ryan” to film, który na zawsze zmienił sposób ukazywania wojny na ekranie. Jednak nawet Steven Spielberg, znany z dążenia do maksymalnego realizmu, musiał wyznaczyć sobie granicę. Reżyser zdecydował się wyciąć jedną scenę, którą uznał za „nie do zniesienia”.
Kadr z filmu, źródło: PAP/DPA
  • Steven Spielberg wyciął z „Szeregowca Ryana” scenę, która według niego przekraczała granicę realizmu i była „nie do zniesienia”.
  • Reżyser chciał pokazać wojnę z perspektywy zwykłego żołnierza, ale świadomie powstrzymał się przed pokazaniem najbardziej brutalnych obrazów.
  • W kulminacyjnej scenie bitwy w Ramelle Spielberg zrezygnował z pokazania amerykańskich żołnierzy dosłownie rozrywanych przez pociski, zastępując to gęstym dymem.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Realizm, który wstrząsnął widzami

„Szeregowiec Ryan” to film, który nawet po prawie 30 latach od premiery wciąż wywołuje silne emocje. Steven Spielberg, reżyser znany z dbałości o detale i autentyczność, postawił sobie za cel oddanie prawdziwego oblicza wojny. Od pierwszych minut seansu widzowie zostają wrzuceni w sam środek piekła – lądowanie aliantów na plaży Omaha to scena, która przeszła do historii kina. Strzały, krew, urwane kończyny i przerażające krzyki – wszystko to miało sprawić, by widzowie poczuli się jak żołnierze walczący o przetrwanie.

Zobacz także
Stawiają go wyżej niż „Szeregowca Ryana”. Zapomniany klasyk
Film wojenny „Wielka czerwona jedynka” z 1980 roku, reżyserii Samuela Fullera, zdobywa coraz większe uznanie wśród miłośników kina. Wielu widzów uważa go za dzieło przewyższające nawet kultowego „Szeregowca Ryana”. Co sprawia, że ten obraz z Lee…

Nie tylko brutalność – historia ludzi

Choć „Szeregowiec Ryan” słynie z bezkompromisowego ukazywania okrucieństwa wojny, to jednak w centrum tej opowieści znajdują się ludzie. Tom Hanks i jego oddział wyruszają na poszukiwanie tytułowego szeregowca granego przez Matta Damona. Film przeplata momenty pełne napięcia i dramatycznych dialogów z kolejnymi falami brutalności na polu bitwy. Spielberg nie ukrywał, że stworzył dokładnie taki film, jaki chciał – mimo obaw, że widzowie mogą nie zaakceptować tak daleko posuniętego realizmu.

Zobacz także
10 filmów wojennych lepszych niż „Szeregowiec Ryan”. Szczery ranking
„Szeregowiec Ryan” przez lata uchodził za wzorzec brutalnego kina wojennego. Jednak świat filmu pełen jest tytułów, które pokazują wojnę jeszcze bardziej bezlitośnie, szczerze i przejmująco. Oto 10 filmów wojennych, które nie tylko dorównują, ale…

Granica między realizmem a „nie do zniesienia”

Chciałem pokazać wojnę nie z perspektywy ‘bogatego i sławnego’, ale z punktu widzenia zwykłego żołnierza

 – tłumaczył Spielberg w wywiadach. Reżyser rozmawiał z weteranami, którzy prosili go, by pokazał prawdę o wojnie, jakiej dotąd nie widziano na ekranie. Jednak nawet Spielberg miał swoje ograniczenia. „W całym filmie powstrzymywałem się. Miałem własną granicę. Nie była to granica dobrego smaku, ale granica między tym, co ledwo znośne, a tym, co nie do zniesienia. Chciałem móc żyć ze sobą i nie zdradzić weteranów wojny” – wyznał.

Scena, której nie zobaczyliśmy

Najbardziej wymownym przykładem tej granicy była kulminacyjna bitwa w fikcyjnej francuskiej wiosce Ramelle. Amerykańscy żołnierze, otoczeni przez Niemców, stawiają rozpaczliwy opór. W pewnym momencie Niemcy wyciągają przeciwlotnicze działo, by przełamać przewagę Amerykanów. W finalnej wersji filmu widzimy przerażające obrazy – powietrze pełne mgły krwi, a głowa jednego z żołnierzy zostaje odcięta przez pocisk. Jednak pierwotny zamysł Spielberga był jeszcze bardziej dosadny.

Reżyser planował pokazać, jak amerykańscy żołnierze dosłownie rozpadają się pod wpływem siły pocisków. Ostatecznie Spielberg uznał, że to byłoby już zbyt wiele. „W tej scenie widzieliście więcej dymu niż czegokolwiek innego” – wspominał. Dym częściowo zasłaniał okrucieństwo wojny, czyniąc je nieco bardziej znośnym dla widza. Spielberg wiedział, gdzie przebiega granica i nie zdecydował się jej przekroczyć. 

Zobacz także
Wybitny film wojenny oparty na faktach. Pokochają go fani „Szeregowca Ryana”
„Oblężenie Jadotville” to produkcja, która w realistyczny i poruszający sposób ukazuje zapomnianą bitwę z lat 60., w której bohaterstwo irlandzkich żołnierzy było długo przemilczane. Film doceniany jest zarówno za autentyczność, jak i za oddanie…

źródło: faroutmagazine.co.uk 

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: