Realizm, który wstrząsnął widzami
„Szeregowiec Ryan” to film, który nawet po prawie 30 latach od premiery wciąż wywołuje silne emocje. Steven Spielberg, reżyser znany z dbałości o detale i autentyczność, postawił sobie za cel oddanie prawdziwego oblicza wojny. Od pierwszych minut seansu widzowie zostają wrzuceni w sam środek piekła – lądowanie aliantów na plaży Omaha to scena, która przeszła do historii kina. Strzały, krew, urwane kończyny i przerażające krzyki – wszystko to miało sprawić, by widzowie poczuli się jak żołnierze walczący o przetrwanie.
Nie tylko brutalność – historia ludzi
Choć „Szeregowiec Ryan” słynie z bezkompromisowego ukazywania okrucieństwa wojny, to jednak w centrum tej opowieści znajdują się ludzie. Tom Hanks i jego oddział wyruszają na poszukiwanie tytułowego szeregowca granego przez Matta Damona. Film przeplata momenty pełne napięcia i dramatycznych dialogów z kolejnymi falami brutalności na polu bitwy. Spielberg nie ukrywał, że stworzył dokładnie taki film, jaki chciał – mimo obaw, że widzowie mogą nie zaakceptować tak daleko posuniętego realizmu.
Granica między realizmem a „nie do zniesienia”
Chciałem pokazać wojnę nie z perspektywy ‘bogatego i sławnego’, ale z punktu widzenia zwykłego żołnierza
– tłumaczył Spielberg w wywiadach. Reżyser rozmawiał z weteranami, którzy prosili go, by pokazał prawdę o wojnie, jakiej dotąd nie widziano na ekranie. Jednak nawet Spielberg miał swoje ograniczenia. „W całym filmie powstrzymywałem się. Miałem własną granicę. Nie była to granica dobrego smaku, ale granica między tym, co ledwo znośne, a tym, co nie do zniesienia. Chciałem móc żyć ze sobą i nie zdradzić weteranów wojny” – wyznał.
Scena, której nie zobaczyliśmy
Najbardziej wymownym przykładem tej granicy była kulminacyjna bitwa w fikcyjnej francuskiej wiosce Ramelle. Amerykańscy żołnierze, otoczeni przez Niemców, stawiają rozpaczliwy opór. W pewnym momencie Niemcy wyciągają przeciwlotnicze działo, by przełamać przewagę Amerykanów. W finalnej wersji filmu widzimy przerażające obrazy – powietrze pełne mgły krwi, a głowa jednego z żołnierzy zostaje odcięta przez pocisk. Jednak pierwotny zamysł Spielberga był jeszcze bardziej dosadny.
Reżyser planował pokazać, jak amerykańscy żołnierze dosłownie rozpadają się pod wpływem siły pocisków. Ostatecznie Spielberg uznał, że to byłoby już zbyt wiele. „W tej scenie widzieliście więcej dymu niż czegokolwiek innego” – wspominał. Dym częściowo zasłaniał okrucieństwo wojny, czyniąc je nieco bardziej znośnym dla widza. Spielberg wiedział, gdzie przebiega granica i nie zdecydował się jej przekroczyć.
źródło: faroutmagazine.co.uk
- Ten film przyniesie Robertowi Pattinsonowi pierwszego Oscara? Premiera już za 20 dni!
- Numer jeden na świecie! Ta produkcja Netflixa natychmiast stała się hitem
- Nagrodzony trzema Oscarami film za moment zniknie z HBO Max. To on zrewolucjonizował kino!
- Ten wstrząsający film nagrodzono w Wenecji prawie 25-minutowymi owacjami. W polskich kinach jeszcze w tym roku
- Netflix za kilka dni usunie oscarowy film! To jeden z jesiennych klasyków ze znakomitą obsadą



