Smartfon coraz wcześniej trafia do rąk dzieci. Raport pokazuje, co dzieje się w polskich domach
Badanie „Bezradni w sieci? Raport o tym, jak polscy rodzice (nie)radzą sobie z cyfrowym wychowaniem” przeprowadziła Agencja Badawcza Fast Solutions na zlecenie KidsAlert. W badaniu wzięło udział 1131 rodziców i opiekunów dzieci oraz młodzieży w wieku od 0 do 18 lat. Rodziców zapytano między innymi o to, kiedy ich dzieci zaczynają korzystać ze smartfonów. Okazuje się, że cyfrowa przygoda zaczyna się naprawdę wcześnie. Już w grupie najmłodszych dzieci urządzenia rodziców są stałym elementem codzienności. Część maluchów ma również własne smartfony. W kolejnych grupach wiekowych odsetki szybko rosną. Wśród dzieci w wieku 4–6 lat niemal połowa korzysta ze smartfona rodzica, a własne urządzenie ma prawie co piąte dziecko. Jeszcze szybciej rośnie samodzielne korzystanie z internetu.
Dziecko z telefonem to jedno. Co ogląda?
Samo korzystanie ze smartfona nie jest jednak jedynym problemem wskazywanym przez autorów raportu. Znacznie ważniejsze jest to, co dziecko robi w sieci i czy ktoś z nim o tym rozmawia. Z internetu w smartfonie samodzielnie korzysta 9 proc. dzieci do 3. roku życia. Wśród przedszkolaków jest to już 35 proc., a w grupie 7-9 lat - ponad 70 proc. W przypadku dzieci w wieku 10–13 lat odsetek zbliża się do 90 proc. YouTube i TikTok również pojawiają się w życiu dzieci bardzo wcześnie. Zna je już niemal 38 proc. dzieci do 3. roku życia. Wśród przedszkolaków jest to 64 proc., a w grupie dzieci w wieku wczesnoszkolnym - 77 proc. Jak podkreślają eksperci, problemem nie jest jednak sam ekran.
Dziecko nie rodzi się z przekonaniem, że przy jedzeniu ogląda się bajki, podróż spędza z telefonem, nudę wypełnia filmikami, a odpoczywa przed ekranem. Tego uczą go rodzice, świadomie albo nie.
- zauważa w raporcie Justyna Balcewicz, socjolożka rodziny i specjalistka ds. cyberbezpieczeństwa.
Rodzice kontrolują dzieci, ale sami też nie odkładają telefonu
Raport pokazuje jeszcze jedną, dość niewygodną stronę cyfrowego wychowania. Ponad 60 proc. rodziców w niemal każdej analizowanej grupie wiekowej przyznaje, że przynajmniej czasami ignoruje dziecko, ponieważ zajmuje się scrollowaniem lub przeglądaniem treści na smartfonie. To właśnie zachowanie dorosłych może mieć ogromne znaczenie. Dziecko obserwuje przecież nie tylko zakazy i ograniczenia, ale przede wszystkim codzienne nawyki rodziców.
Trudno uczyć dzieci odkładania telefonu, jeśli sami pokazujemy im, że każdą wolną chwilę warto wypełnić ekranem.
- komentuje Kinga Szostko, twórczyni aplikacji KidsAlert.
„Telefon jako darmowa opiekunka”
Jednym z problemów jest także sposób, w jaki rodzice próbują ograniczać dzieciom dostęp do urządzeń. Około 65 proc. rodziców dzieci w wieku 7–13 lat stosuje odebranie urządzenia lub dostępu do internetu jako karę. Podobne metody pojawiają się także w przypadku młodszych dzieci. Eksperci zwracają jednak uwagę, że samo zabranie telefonu niewiele rozwiązuje.
Filtr instaluje się w pięć minut, relacji nie zbuduje się w jeden wieczór, więc rozmowa powinna być regularna, a nie awaryjna.
- mówi Klaudia Topolska, ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa. Jej zdaniem cyfrowe bezpieczeństwo dziecka zaczyna się przede wszystkim od tego, czy ma ono osobę, do której może przyjść z problemem.
Rodzice boją się o prywatność. A jednocześnie publikują zdjęcia dzieci
Raport pokazuje też sprzeczność w podejściu rodziców do prywatności. Około połowa badanych nie ufa firmom technologicznym w kwestii ochrony prywatności dzieci. Jednocześnie mniej więcej jedna trzecia rodziców przyznaje, że w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie opublikowała w internecie zdjęcie lub nagranie swojego dziecka. Szczególnie ciekawie wygląda grupa rodziców, którzy z jednej strony nie ufają technologicznym gigantom, a z drugiej uważają publikowanie zdjęć dziecka na prywatnym profilu za bezpieczne. Autorzy raportu zwracają również uwagę na sztuczną inteligencję. Ponad połowa rodziców obawia się, że wizerunek ich dziecka może zostać zmanipulowany przy jej wykorzystaniu. Jednocześnie spora część badanych nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania.
„Autonomia bez rozmowy to nie samodzielność”
Problem dotyczy nie tylko najmłodszych. Rozmowy z dziećmi o tym, co można znaleźć w internecie, nie są powszechne nawet wtedy, gdy młodzi użytkownicy coraz częściej korzystają z sieci samodzielnie. W grupie dzieci 10–13-letnich takie rozmowy prowadzi około połowy rodziców. Wśród starszych nastolatków odsetek jest jeszcze niższy.
Autonomia bez rozmowy to nie samodzielność, tylko samotność.
- komentuje Klaudia Topolska. Raport pokazuje jednocześnie, że rodzice dość wysoko oceniają własne kompetencje cyfrowe. Ponad 60 proc. uważa, że potrafi zweryfikować wiarygodność informacji, a około 70 proc. twierdzi, że umie rozpoznać reklamę, treść sponsorowaną lub manipulację. Problem w tym, że technologia zmienia się szybciej niż nasze przyzwyczajenia. Ponad 40 proc. rodziców dzieci w wieku 10–13 lat i starszych nastolatków przyznaje, że tempo zmian technologicznych ich przerasta.
Problem zaczyna się wcześniej, niż nam się wydaje
Autorzy raportu przekonują, że nie chodzi o demonizowanie nowych technologii. Smartfon czy internet mogą być wartościowymi narzędziami. Kluczowe jest jednak to, w jaki sposób dzieci z nich korzystają i jaką rolę w tym procesie odgrywają dorośli.
Czas przestać traktować telefon jak darmową opiekunkę i zacząć świadomie być przy dziecku, także w jego cyfrowym świecie.
- apeluje Kinga Szostko. Prof. Mariusz Z. Jędrzejko zwraca natomiast uwagę na szerszy problem: coraz większą obecność dzieci w cyfrowym świecie, udostępnianie ich wizerunku i danych oraz kontakt z ogromną ilością treści. Raport „Bezradni w sieci?” stawia więc pytanie nie tylko o to, ile czasu dzieci spędzają ze smartfonem. Równie ważne jest to, kto i w jaki sposób uczy je funkcjonowania w świecie, który stał się częścią ich codzienności niemal od pierwszych lat życia.
Źródło: Wirtualne Media
- Koniec wieczornych awantur? Norweska metoda na dziecięcy sen
- Jak dziś wygląda córka księcia Harry'ego? To wykapany tata! Meghan pokazała zdjęcie
- Małgorzata Socha pokazała zdjęcia z mężem i dziećmi. Miała ważny powód
- Rodzice masowo wrzucają na Facebooka zdjęcia dzieci i proszą o przeróbki. Ma to okrutne konsekwencje!
- Robert Lewandowski jako tata. Lawina komentarzy pod nowym nagraniem Anny Lewandowskiej



