Słowa Mentzena wywołały falę krytyki
Projekt dopłat do emerytur dla artystów wywołał duże poruszenie w Polsce. Dyskutowali nie tylko obywatele, ale sami artyści i oczywiście politycy. Dużym echem poniósł się wpis Sławomira Mentzena, który w podsumowaniu argumentów za odrzuceniem wspomnianych dopłat napisał:
STOP finansowaniu nierobów, beztalenci i darmozjadów z naszych pieniędzy!
W innym wpisie wypowiedział się ostrzej: „Jeśli jesteś aktorem, to znaczy, że umiesz ładnie czytać napisany przez kogoś tekst, potrafisz udawać kogoś kim nie jesteś i pajacować na scenie tak, żeby publiczności się podobało. […] Ładnie czytasz z kartki i tyle”.
Mentzen rozwścieczył artystów
Narracja Mentzena pociągnęła za sobą odpowiedzi od samych artystów. Oto niektóre z nich:
- „Szanowny panie, jako darmozjad całe życie utrzymuję się wyłącznie z mojej pracy. Z pracy kompozytora. Jako darmozjad płaciłem składki od lat 80. […] Jeżeli pan słucha, czyta i ogląda, to to zrobili artyści. To zrobili ludzie, których pan nazwał nierobami” – Zbigniew Preisner, kompozytor.
- „To ty pie*****sz o sprawach, o których nie masz zielonego pojęcia. To ty patrzysz na nas z pogardą. Zamknij mor*** i do roboty” – Jakub Żulczyk, pisarz.
- „Sztuka to takie coś, co się rodzi z wyobraźni. Wyobraźnia to takie coś, co nie działa jak bankomat. Badziewie w sztuce tworzą ci, którzy kierują się zarabianiem. Rynek zalewa takie właśnie badziewie. Zalewa, bo są odbiorcy badziewia jak na przykład pan” – Joanna Szczepkowska, aktorka.
Kolejnym, który zareagował, był Maciej Maleńczuk.
„W Krakowie na takiego mówi się buc”
W rozmowie z WP do słów Mentzena odniósł się Maciej Maleńczuk. Muzyk, który słynie z bezkompromisowości i mocnych opinii, nie przebierał w słowach:
Doktorat zdobył na uczelni, której rektorem jest jego ojciec. Pieniędzy tak naprawdę nie zarobił, tylko kupił taniej i sprzedał drożej. Nie włożył w to żadnej pracy, po prostu wykazał się sprytem.
- Jeśli Mentzen uważa, że wszyscy artyści to "nieroby", to niech wyłączy muzykę, telewizor i zdejmie ze ścian wszystkie obrazy oraz zdjęcia. Niech w ogóle wszystko wyłączy.
Maleńczuk podał przykład jazzu, by pokazać jak czasochłonne są dziś próby zaistnienia na scenie i utrzymania się wyłącznie z działalności artystycznej: „Ja jednak jestem z Krakowa, gdzie gra się jazz. A żeby grać jazz, trzeba ćwiczyć po dziesięć godzin dziennie. Trzeba też kupić dobry instrument, który kosztuje ogromne pieniądze. I później, po latach ciężkiej nauki oraz pracy, dostaje się może 50 zł za jakiś jam session. To naprawdę nie jest łatwy kawałek chleba”.
„Bard Krakowa” podsumował w swoim stylu:
W Krakowie na takiego mówi się buc, lepszego określenia nie ma.
