„Rozwlekły” i „przereklamowany”. Tak Clint Eastwood mówi o filmie z pięcioma Oscarami

Clint Eastwood, legenda kina i czterokrotny laureat Oscara, nie boi się głosić niepopularnych opinii. Tym razem zaskoczył wszystkich, krytykując jeden z najbardziej cenionych filmów lat 70. – „Łowcę jeleni” Michaela Cimino. Czy rzeczywiście arcydzieło Nowego Hollywood jest przecenione?
fot. PAP/DPA
  •  Clint Eastwood publicznie uznał „Łowcę jeleni” za film przeceniony, mimo jego statusu arcydzieła i licznych Oscarów.
  • Według Eastwooda, „Piorun i Lekka Stopa” – film, w którym sam wystąpił – jest lepszy od „Łowcy jeleni” pod względem scenariusza i reżyserii.
  • Jego krytyka dotyczyła zwłaszcza stylu reżyserskiego Cimino oraz symbolicznego zakończenia „Łowcy jeleni”.

Clint Eastwood i kontrowersje wokół „Łowcy jeleni”   

Clint Eastwood to postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Aktor, reżyser, producent, a także czterokrotny zdobywca Oscara, przez dekady wyznaczał trendy w światowej kinematografii. Jednak nawet on potrafi zaskoczyć opinią, która stawia go w zdecydowanej mniejszości. Tym razem Eastwood postanowił skrytykować film, który dla wielu jest jednym z najważniejszych obrazów Nowego Hollywood – „Łowcę jeleni” w reżyserii Michaela Cimino.

„Łowca jeleni” – film, który podzielił Eastwooda i krytyków

„Łowca jeleni” z 1978 roku to dzieło, które zdobyło aż pięć Oscarów, w tym za najlepszy film i reżyserię. Obraz ten stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych filmów dekady, a jego wpływ na kino wojenne i psychologiczne jest nie do przecenienia. Film poruszał trudne tematy: męską psychikę, traumę wojenną, cenę, jaką płacą żołnierze za udział w konflikcie, a także głębokie relacje między bohaterami.

Jednak Clint Eastwood nie podziela tego entuzjazmu. W jego opinii, „Łowca jeleni” jest filmem zbyt rozwlekłym, a reżyser Michael Cimino popadł w przesadę, zarówno w warstwie narracyjnej, jak i wizualnej. Eastwood porównuje nawet niektóre ujęcia do „nieuzasadnionego przesuwania kamery, jak w reklamach telewizyjnych”. To odważna teza, biorąc pod uwagę, że „Łowca jeleni” uchodzi za wzór filmowego realizmu i głębokiej symboliki.

Thunderbolt and Lightfoot – niedoceniony rywal?

Warto zaznaczyć, że Clint Eastwood nie tylko krytykuje „Łowcę jeleni”, ale wskazuje też film, który według niego zasługuje na większe uznanie. Chodzi o „Thunderbolt and Lightfoot” – debiut reżyserski Michaela Cimino z 1974 roku, w którym Eastwood zagrał główną rolę u boku Jeffa Bridgesa. Film ten był jednym z pierwszych przedstawicieli lekkiego kina drogi i zebrał pozytywne recenzje, a Bridges otrzymał za swoją rolę nominację do Oscara.

Eastwood uważa, że „Thunderbolt and Lightfoot” jest „znacznie lepszym scenariuszowo i reżysersko filmem” niż „Łowca jeleni”. Jego zdaniem, debiut Cimino był „zrealizowany w znacznie bardziej zwartej formie”, podczas gdy „Łowca jeleni” popadł w nadmierną symbolikę i rozciągnięcie narracji.

Symboliczne zakończenie – punkt sporny

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów „Łowcy jeleni” jest jego finałowa scena, która przez lata była interpretowana i analizowana przez krytyków oraz widzów. Dla wielu to właśnie zakończenie stanowi o sile filmu, podkreślając jego wymowę i przesłanie. Eastwood jednak nie był pod wrażeniem – uznał, że „jeśli włożysz wystarczająco dużo takich rzeczy do filmu, możesz oszukać połowę ludzi przez połowę czasu i część ludzi przez cały czas”.

To stwierdzenie jasno pokazuje, że Eastwood nie dał się uwieść filmowej symbolice, która dla innych jest kluczowa dla odbioru „Łowcy jeleni”. Jego opinia, choć odosobniona, rzuca nowe światło na debatę o tym, co decyduje o wielkości filmu – czy jest to uznanie krytyków i nagrody, czy może subiektywne odczucia i osobiste preferencje?

Clint Eastwood, jako jedna z największych ikon kina, ma prawo do własnych opinii – nawet jeśli są one kontrowersyjne. Jego krytyka „Łowcy jeleni” pokazuje, że nawet najbardziej uznane dzieła mogą być odbierane w różny sposób, a debata o ich wartości nigdy się nie kończy. Eastwood pozostaje wierny swoim przekonaniom, stawiając na pierwszym miejscu własne doświadczenie i wrażliwość artystyczną.

źródło: faroutmagazine.co.uk 

Czytaj dalej: