Dopiero co trafił do kin, a już zrobił zamieszanie. Widzowie oceniają go na 7,8 na 10!

Jeśli lubicie produkcje, po których ciężko zasnąć, to tej premiery nie możecie przegapić! W kinach można już oglądać „Obsesję”, a recenzje nie pozostawiają złudzeń – to może być jeden z najlepszych filmów tego roku!
fot. Focus Features

Co nowego w kinach? „Obsesja” reż. Curry Baker

„Obsesja” to nowy film Curry’ego Bakera i wszystko wskazuje na to, że jest to najsłynniejsza produkcja w jego karierze. Co ciekawe, reżyser do tej pory kojarzony był przede wszystkim z nagrywaniem materiałów na YouTubie!

Głównym bohaterem produkcji jest Bear. Chłopak jest platonicznie zakochany w swojej przyjaciółce Nikki i marzy o tym, aby zdobyć jej serce. Pomóc ma mu w tym spełniająca życzenia zabawka: „One Wish Willow”. Choć może wydawać się to lekko nieprawdopodobne, mechanizm naprawdę działa, a bohater dostaje to, czego pragnął. Problem jednak w tym, że spełnione marzenie okazuje się mieć straszną cenę. 

W obsadzie znalazł się 30-letni Michael Johnston, którego widzowie mogą kojarzyć przede wszystkim z roli Corey’a w serialu „Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak”. Partneruje mu 25-letnia Inde Navarrette, która wcześniej wystąpiła między innymi w „Superman i Lois” oraz „Trzynaście powodów”.

„Przyćmiewa zdecydowaną większość multimilionowych produkcji”

Film trafił do polskich kin 15 maja i wzbudził spore zainteresowanie nie tylko fanów horrorów. Wystarczyło tylko  kilka dni, aby produkcja już zdobyła na Filmwebie wysoką średnią – przy prawie 1500 głosów „Obsesja” może pochwalić się notą 7,8 na 10.

Recenzje także zachęcają wszystkich fanów pokręconych i strasznych historii do wybrania się na seans. Użytkownicy portalu piszą:

  • Szalona jazda bez trzymanki wzdłuż palety zaburzeń psychicznych i destrukcyjnych relacji która bawi, przeraża i budzi narastający dyskomfort.
  • To jest tani horror jeśli odnosimy się do budżetu, ale przyćmiewa zdecydowaną większość multimilionowych produkcji jeśli mówimy o jakości.
  • Inteligentny i dobrze wyreżyserowany. Świetna grą światłem. Znakomite aktorstwo. Przez większość seansu poczucie dyskomfortu i zagrożenia. Ograne schematy skręcające w niespodziewanym kierunku i pod pewnym względem obśmiewające klisze gatunku.

Wiele osób chwali szczególnie Inde Navarrette i wróży jej rozwinięcie kariery w tym gatunku. Niektórzy pokusili się także o osąd, że czegoś tak strasznego dawno nie było w kinie.

Najlepszy horror jaki widziałam, chciałam wyjść bo już nie dawałam rady – czytamy.

Czytaj dalej: