Miał być kinowy megahit, a finalnie jest…? Sprawdzamy pierwsze recenzje „Upadku wieloryba”

Tuż przed weekendem na ekrany polskich kin wszedł film „Upadek wieloryba”, przedstawiający losy połkniętego przez kaszalota nurka. Czy widzom spodobało się takie przedstawienie sytuacji jak z horroru? A może fabuła czymś ich zaskoczyła? Sprawdzamy, jak produkcję komentują pierwsi oglądający.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
fot. 20th Century Studio, źródło: materiały prasowe
  • ● Film „Upadek wieloryba” opowiada historię nastoletniego nurka Jay’a, który zostaje połknięty przez kaszalot.
  • ● Produkcja, choć zawiera elementy survivalu i momenty napięcia, okazała się bardziej filozoficzną i symboliczną opowieścią.
  • ● W swoich opiniach podkreślają to widzowie.
  • ● Odwiedź stronę główną RMF FM.

Austin Abrams znów cierpi, ale kto by na to narzekał! 

W filmowym świecie do użytku powoli wchodzi już określenie na nowy gatunek filmowy, który miałby nazywać się: „Austin Abrams ma zły dzień”. Do kin wszedł bowiem „Upadek wieloryba”, czyli kolejna produkcja z udziałem aktora, w której gra on dość mocno testowanego przez życie bohatera. Jak nie wymęczono go w „Zniknięciach”, to w „Resident Evil” musiał uciekać przed zmutowanymi zombiakami. Natomiast teraz… wylądował w brzuchu gigantycznego kaszalota. 

Zobacz także
Tom Holland musi zrobić mu miejsce w gronie najlepszych aktorów młodego pokolenia? To nazwisko musicie poznać!
Tom Holland musi teraz zejść na moment z piedestału, bo w świecie filmowym wszyscy mówią tylko o Austinie Abramsie! Po latach grania w mniejszych produkcjach, aktor doczekał się światowej rozpoznawalności, którą przyniósł mu najnowszy film w…

O czym jest „Upadek wieloryba”?

„Upadek wieloryba” to ekranizacja książki o tym samym tytule, która opowiada historię nastoletniego Jay’a. Chłopak próbuje dojść do siebie po śmierci ojca (w tej roli Josh Brolin), z którym przez całe życie nie miał łatwej relacji. Podczas nurkowania u wybrzeży Kalifornii, Jay niespodziewanie znajduje się w (dosłownie) samym środku koszmaru – połyka go gigantyczny wieloryb. Jakby samo znalezienie się w jego brzuchu nie był wystarczająco dużym problemem, to butla z powietrzem wskazuje, że zapas wystarczy tylko na godzinę. Bohater musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i przypomnieć sobie wszystkie związane z nurkowaniem i oceanem lekcje, jakie zdążył przekazać mu ojciec. 

„Upadek wieloryba”: recenzje 

Choć po takim opisie i zwiastunie niektórzy spodziewali się iście Cronenbergowskich kadrów o charakterze body horroru, ale obraz finalnie okazał się dość filozoficzną produkcją. Owszem, różnorodne wnętrze wieloryba, ze wszystkimi wnętrznościami i wydzielinami, zostało nam pokazane, jednak zdaje się, że twórcy bardziej celowali w metaforyczne rozterki o życiu i relacjach niż najmocniejsze survivalowe kino, które przeraża. 

W opiniach na Filmwebie użytkownicy zwracają uwagę głównie na to, ile filozofii pojawia się w filmie.

  • W finale trochę za dużo filozofii i symboliki, ale cała reszta dostarcza, choć lokacje bywają monotonne. 

  • Chcesz pojednać się ze zmarłym ojcem? Posiedź w wielorybie. Kuriozalny scenariusz mocno idzie na łatwiznę. (…) Poza tym jest to całkiem trzymający w napięciu survival.

  • Oczyszczająca podróż w głąb kaszalota, czyli nietypowa alegoria trudnej relacji ojca z synem; jedna wielka abstrakcja, a stricte filmowo raczej bajka dla dorosłych, ale doceniam swego rodzaju świeżość w kategorii kina survivalowego i naprawdę dobre technikalia.

Post on Instagram

Internauci piszą też, że najlepsza scena filmu pokazana jest na początku i potem brakuje już takich elementów zaskoczenia. Mimo to w sieci nie brakuje komentarzy od osób, które kupiły „Upadek wieloryba” w całości:

To było tak dobre – jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem w tym roku. Bardzo oryginalny. Momentami był trochę obrzydliwy, niektóre fragmenty sprawiały, że kręciłem się w fotelu z dyskomfortu, a napięcie bywało wręcz paraliżujące, ale był też pięknie nakręcony. Taki realistyczny. Jeśli masz klaustrofobię, nie oglądaj tego filmu.

Zwiastuny wyglądały interesująco, zapowiadało się to na film o walce o przetrwanie lub nowy typ horroru. Plus jest taki, że rzeczywiście tak było i zostało to zrobione bardzo dobrze. Jednak ten film ma do zaoferowania znacznie więcej — genialnie wpleciono tu wątek retrospekcji, który bardzo szybko staje się niezwykle emocjonujący. Daję temu filmowi 4 na 5 gwiazdek. Świetna historia wyjściowa z książki, ale przeniesienie jej na ekran było znakomite, brawo

– czytamy na Rotten Tomatoes.

Jak te wszystkie opinie przekładają się na oceny? Na Filmwebie mamy notę 5,9/10, na Letterboxd 3,3/5, a na IMDb 6,8/10.

Czytaj dalej: