Bill Lawrence, twórca takich hitów jak „Scrubs”, „Ted Lasso” czy „Terapia bez trzymanki”, po raz kolejny udowadnia, że klasyczna, optymistyczna komedia wciąż ma swoje miejsce w telewizyjnym świecie. Jego najnowszy projekt, „Rooster”, to dziesięcioodcinkowy serial, który już od pierwszych chwil zdobywa uznanie widzów i krytyków. Lawrence, znany z umiejętności łączenia humoru z głębokimi emocjami, tym razem przenosi nas do świata akademickiego, gdzie nie brakuje zarówno zabawnych, jak i wzruszających momentów.
Fabuła „Roostera”: druga szansa i nowe początki
Głównym bohaterem „Roostera” jest Greg Russo (w tej roli Steve Carell), popularny autor serii powieści przygodowych o charyzmatycznym detektywie „Roosterze”. Choć jego twórczość nie cieszy się uznaniem krytyków, Greg otrzymuje zaproszenie od prezydenta Ludlow College, Waltera Manna (John C. McGinley), by wygłosić wykład o pisaniu. To niecodzienna propozycja, ale Greg decyduje się ją przyjąć – głównie dlatego, że na uczelni pracuje jego córka, Katie (Charly Clive), wykładowczyni sztuki.
Serial wprowadza świeże spojrzenie na gatunek komedii akademickiej. Greg, jako outsider, trafia do świata, który dynamicznie się zmienia i nie zawsze jest dla niego zrozumiały. Jego nieporadność i poczucie wyobcowania prowadzą do wielu zabawnych sytuacji, ale to właśnie dzięki swoim życiowym doświadczeniom Greg staje się mentorem dla studentów i pracowników uczelni.
Wyraziste postacie i emocjonalna głębia
Jednym z największych atutów „Rooster” jest bogata galeria postaci, z których każda ma swoje słabości i niepowtarzalny charakter. Greg zmaga się z własnymi kompleksami – nie tylko z powodu krytyki jego książek, ale także po rozwodzie z byłą żoną Beth (Connie Britton), która odnosi większe sukcesy niż on. Jego relacja z córką Katie jest pełna troski i niepewności, zwłaszcza po tym, jak jej mąż, profesor Archie Bates (Phil Dunster), odszedł do studentki Sunny (Lauren Tsai).
W „Roosterze” nie ma prostych rozwiązań ani czarno-białych postaci.
Steve Carell – powrót do komediowej formy
Dla fanów Steve’a Carella „Rooster” to prawdziwa gratka. Aktor, znany z ról w „The Office” czy „The Morning Show”, w nowym serialu łączy swoje komediowe doświadczenie z dojrzałością, jaką zdobył w ostatnich latach. Carell jako Greg Russo jest jednocześnie zabawny, uroczy i pełen życiowej mądrości. Jego postać nie dominuje jednak całego serialu – Greg staje się katalizatorem zmian w otoczeniu, inspirując zarówno studentów, jak i pracowników uczelni.
Szczególnie interesująca jest relacja Grega z młodym, utalentowanym studentem Tommym (Maximo Solas), któremu bohater pomaga odnaleźć własną drogę w świecie literatury. To właśnie te wątki mentoringu i wzajemnego wsparcia sprawiają, że „Rooster” wyróżnia się na tle innych komedii.
„Rooster” to nie tylko popis aktorski Carella. Danielle Deadwyler w roli profesor Dylan Shepard zachwyca jako osoba, która najlepiej rozumie studentów i stanowi filar uczelni. John C. McGinley, znany z wcześniejszych produkcji Lawrence’a, wnosi do serialu energię i humor, a jego postać – prezydent Mann – okazuje się znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na początku.
Każda z postaci drugoplanowych ma swoje miejsce i znaczenie, co sprawia, że serial jest pełen życia i autentyczności. W finale pierwszego sezonu widzowie mogą spodziewać się zaskakujących zwrotów akcji i nowych wyzwań dla bohaterów.
W czasach, gdy wiele seriali komediowych stawia na cynizm i ironię, „Rooster” przynosi powiew optymizmu i wiary w ludzi. To serial o tym, że nigdy nie jest za późno na zmiany, a nawet największe życiowe porażki mogą być początkiem czegoś nowego. Lawrence nie boi się pokazywać trudnych emocji, ale zawsze robi to z czułością i humorem.
„Rooster” to idealna propozycja na weekendowy binge-watching – lekka, zabawna, ale i poruszająca. Serial już teraz zapowiada się na jeden z największych hitów HBO ostatnich lat i już wiadomo, że doczeka się kolejnego sezonu:
- Ten film dostał 11 nominacji do Oscara. Na HBO Max tylko do końca miesiąca!
- Ma średnią 7,8 i jednym jednym z najważniejszych filmów Roberta De Niro! Ostatnia szansa, aby obejrzeć go na HBO Max
- HBO Max zaraz skasuje jeden z najciekawszych filmów science fiction z ubiegłego roku. Ostatni moment na seans!
- HBO Max usuwa nagrodzony dwoma Oscarami film. Został tylko tydzień na seans!
- Zapomnij o „Bridgertonach”. Ten nowy serial to prawdziwa gratka dla fanów Jane Austen

