Co nowego na HBO Max?
Film „Nasienie świętej figi” to irański dramat w reżyserii Mohammada Rasoulofa. Fabuła skupia się na rodzinie żyjącej w Teheranie w czasach narastających protestów społecznych i politycznych napięć.
Obraz miał premierę kinową w 2024 roku, ale wiele osób mogło przeoczyć go w repertuarze. Teraz mogą nadrobić go w domu, bo „Nasienie świętej figi” właśnie zostało dodane do biblioteki HBO Max! Dlaczego warto to zrobić?
„Nasienie świętej figi”: wstrząsająca fabuła ucieczka reżysera z kraju
Głównym bohaterem jest Iman – przykładny mąż i ojciec dwóch dorastających córek. Awans społeczny i nowa posada sprawiają, że coraz mocniej angażuje się w działania reżimu, co prowadzi do narastających konfliktów w rodzinie. Jego żona i córki, obserwując brutalność i represje ze strony władz, zaczynają kwestionować jego wybory oraz własne miejsce w społeczeństwie. Obraz ukazuje zderzenie lojalności wobec państwa z lojalnością wobec rodziny, a także strategie oporu kobiet wobec opresyjnego systemu. W tle rozgrywają się masowe protesty, które wpływają na życie bohaterów i zmuszają ich do podejmowania trudnych decyzji.
Reżyser Mohammad Rasoulof miał poważne problemy ze strony irańskich władz w związku z tym tytułem. Władze uznały obraz za „propagandę przeciwko państwu” i oskarżyły mężczyznę o „działania przeciwko bezpieczeństwu narodowemu”. W maju 2024 roku reżyser został skazany na osiem lat więzienia, konfiskatę majątku oraz karę chłosty. Rasoulof, obawiając się represji, uciekł z Iranu tuż przed premierą filmu w Cannes, gdzie dostał dwie nagrody. Władze irańskie wywierały także presję na członków jego rodziny oraz współpracowników, próbując uniemożliwić prezentację filmu na arenie międzynarodowej.
Nota 7,3 i zachwyty widzów
„Nasienie świętej figi” to polityczny moralitet, który poprzez kameralną historię rodzinną opowiada o szerszych problemach irańskiego społeczeństwa, zwłaszcza o roli kobiet i ich walce o wolność. Dzieło zostało nominowane do Oscara w kategorii na najlepszy film międzynarodowy oraz do Złotego Globu w sekcji na najlepszy film nieanglojęzyczny. Pierwszą nagrodę zgarnęła jednak produkcja „I’m Still Here”, a drugą „Emilia Pérez”.
Widzowie też zachwycili się odwagą reżysera. Na Filmwebie produkcja ma ocenę 7,3 w dziesięciopunktowej skali, a użytkownicy piszą o niej w ten sposób:
- Zaczyna się jak wykład o tym co słuszne, a potem robi to co potrafi robić tylko sztuka. Pokazuje, jak straszna rzeczywistość odkłada się w człowieku. Wybitne.
- Ależ to jest mocne, symboliczne, poruszające i przerażające jednocześnie. Kino które prawdziwie porusza.
- Od dawna wiadomo, że Irańczycy umieją w mocne kino, ale tym razem Rasoulof rozbił bank.
- Świetny film, trzyma w napięciu do samego końca!

