Sting główną gwiazdą „Sylwestra z Dwójką”
Minionej nocy blisko cztery miliony Polaków o północy wzniosło noworoczny toast z Telewizją Polską. Główną gwiazdą „Sylwestra z Dwójką” był Gordon Sumner, czyli legendarny Sting. Dawny gwiazdor The Police wykonał w Katowicach swoje największe przeboje: „Every Breath You Take”, „Shape of My Heart”, Message in the Bottle” oraz „Englishman in New York”.
Sting nie miał dużych wymagań, zależało mu przede wszystkim na spokoju, o który dbała asystująca mu poza sceną ochrona. Jeszcze przed koncertem artysta początkowo nie uczestniczył w próbach. Zjawił się dopiero na popołudniowej, podczas której przypadkowo natrafiła na niego Justyna Steczkowska.
Steczkowska za kulisami „wpadła” na Stinga
Justyna Steczkowska w rozmowie z „Faktem” zdradziła, że udało jej się wejść w krótką interakcję ze Stingiem, gdy opuszczała scenę po swojej próbie. Brytyjski gwiazdor występował zaraz po niej. Ubiegłoroczna reprezentantka Polski na Eurowizji wcześniej nie ukrywała, że jest jego wielką fanką, spotkanie z artystą było więc dla niej tym większym przeżyciem.
„Udało mi się spotkać Stinga zupełnie przez przypadek. Miałam takie szczęście, że grałam przed siedemnastą, a zaraz po mnie na próbę wchodził Sting. Gdy schodziłam ze sceny, dosłownie na niego wpadłam” – wyznała polska gwiazda.
Zareagowałam spontanicznie: „oh my gosh, oh my gosh” – przyznała i ujawniła, jaka była reakcja Stinga.
„On spojrzał, uśmiechnął się, zamieniliśmy dosłownie dwa słowa – on wchodził, ja schodziłam. To cudowny artysta, wspaniały, w świetnej formie. Przecież to cała historia mojego życia i życia wielu ludzi z lat dziewięćdziesiątych, związana z jego muzyką. Dał nam mnóstwo radości i wzruszeń, więc to było naprawdę bardzo miłe spotkanie” – podkreśliła w wypowiedzi dla „Faktu”.



