Piotr Rogucki z Comy o emeryturze: „Na razie mam siedemset złotych z tego co mi ZUS wyliczył”
W świecie muzyki rockowej tematy takie jak emerytura czy przyszłość finansowa artystów rzadko pojawiają się w oficjalnych rozmowach. Jednak Piotr Rogucki, wokalista zespołu Coma, nie boi się żartować nawet z najpoważniejszych spraw. W rozmowie z Mateuszem Opyrchałem z RMF FM, artysta z charakterystycznym dla siebie luzem i ironią odnosi się do kwestii zakończenia działalności zespołu oraz własnej emerytury.
Zakład o życie i suplementy długowieczności
Podczas rozmowy pojawia się pytanie o przyszłość Comy i ewentualne definitywne pożegnanie z fanami. Rogucki odpowiada z humorem:
Mamy taki zakład z chłopakami. Kto pierwszy umrze, ten dostaje dychę. Więc jak już ktoś umrze, to nie będziemy tego dalej ciągnąć.
Wokalista nie ukrywa, że myśli o długowieczności, żartując o suplementach, które mają przedłużyć życie. „Na Instagramie dowiedziałem się, że są suplementy długowieczności. Chyba sobie kupię. W Polsce jest już pięć tysięcy osób, które przekroczyły sto lat, nie?” – mówi Rogucki.
Emerytura po polsku – ile dostaje artysta?
W rozmowie nie zabrakło wątku finansowego. Mateusz Opyrchał przypomina, że osoby, które przekroczą sto lat, mogą liczyć na wyższą emeryturę od państwa. Rogucki reaguje błyskotliwie:
O, no to muszę, bo na razie mam siedemset złotych z tego co mi ZUS wyliczył.
Ten fragment rozmowy doskonale oddaje realia, z jakimi mierzy się wielu polskich artystów, którzy mimo wieloletniej kariery i sukcesów scenicznych, nie mogą liczyć na wysokie świadczenia emerytalne.
Post on Instagram
