Prawda o duecie Prokop i Wellman wyszła na jaw. Prezenter ujawnił kulisy

Marcin Prokop i Dorota Wellman od lat tworzą niezwykle zgrany duet. Prezenter zdradził, że każdy program prowadzą spontanicznie, jednak ich kluczem do sukcesu jest uważne słuchanie siebie nawzajem. Wskazał, że nie jest to zasada, którą kierują się inni gospodarze rozmaitych formatów. - Widzę, że w momencie, kiedy jedna z tych osób mówi, druga jest myślami gdzie indziej – powiedział.
Prokop o kulisach pracy z Wellman, fot. Paweł Wodzyński, źródło: East News
  • Marcin Prokop i Dorota Wellman prowadzą swoje programy całkowicie spontanicznie, bez wcześniejszych ustaleń czy scenariusza.
  • Kluczem do ich sukcesu jest autentyczne słuchanie i naturalne porozumienie.
  • Co drażni Marcina Prokopa w innych dziennikarzach?
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Prokop o kulisach pracy z Wellman

Marcin Prokop i Dorota Wellman to duet, który od lat podbija serca widzów. Prezenterzy cieszą się dużym uznaniem za ogromne poczucie humoru, dystans, a także wyjątkowe porozumienie między nimi. W rozmowie z Plejadą Prokop zdradził, że ich współpraca opiera się na pełnej spontaniczności i braku jakichkolwiek wcześniejszych ustaleń. - Myślę, że każde nasze spotkanie jest zaskoczeniem, bo my nie mamy przed programem żadnych ustaleń. Nie siadamy i nie dogadujemy się: „ty zadasz takie pytanie, ja zadam takie, albo ja zacznę, albo ty zaczniesz” - to wszystko dzieje się organicznie bez żadnych wcześniejszych konsultacji, ustaleń, a nawet bez scenariusza i to powoduje, że my się nawzajem bardzo uważnie słuchamy – tłumaczył. 

Prokop: „Słuchanie to podstawa”

Prokop podkreśla, że kluczem do sukcesu jest autentyczne słuchanie siebie nawzajem, a nie mechaniczne odczytywanie pytań z kartki. Zwrócił uwagę na różnicę między ich duetem a innymi prowadzącymi różne programy.

Widzę czasami ludzi, którzy prowadzą programy w duetach, w tercetach, w różnych innych egzotycznych układach, i widzę, że w momencie, kiedy jedna z tych osób mówi, druga jest myślami gdzie indziej - patrzy w scenariusz, zastanawia się, co ma za chwilę zrobić, już obmyśla kolejne pytanie.

Podkreślił przy tym, że jego współpraca z Dorotą Wellman jest zupełnie inna. Prowadzone przez nich rozmowy są tak płynne i naturalne, bo zawsze jedno słucha, co mówi drugie

Mam tę radość, że wiem, że jak ja coś peroruję na antenie, to Dorota aktywnie tego słucha i pociągnie ten wątek, wejdzie ze swoją puentą, z pytaniem, które będzie kontynuacją tego wątku - że to nie będzie taka szarpana rozmowa, jak stosunek przerywany, bo przy tym widz się też męczy.

Wyjątkowe porozumienie między Wellman i Prokopem

Prokop podkreślił również, że płynność ich rozmów wynika z wyjątkowego porozumienia, które czasem przypomina telepatię. Nie brakuje jednak również i zaskoczenia. - To, że to, co robimy, wychodzi nam w miarę płynnie, jest też wynikiem tego, że my się bardzo telepatycznie ze sobą porozumiewamy. Ja widzę, czuję, wiem mniej więcej, w którą stronę Dorota poprowadzi rozmowę, zanim jeszcze cokolwiek wypowie, ale z drugiej strony bardzo często jest tak, że ta moja inteligencja mnie myli i nagle ona potrafi skręcić z piskiem opon w zupełnie inną uliczkę. Więc sama radość ścigać króliczka – wyjaśnił. 

Na koniec Marcin Prokop przypomniał, że świat telewizji nieustannie się zmienia, a elastyczność i otwartość na nowości są niezbędne:

Jedyną pewną częścią życia jest zmiana i podatki. Dużo się zmienia, nie tylko w śniadaniówkach, ale ogólnie w telewizji. 

Czytaj dalej: