Nie żyje były basista Queen. Opuścił zespół, bo nie widział w nim potencjału na sławę

Nie żyje Barry Mitchell, drugi w historii basista formacji Queen. Chociaż spędził w legendarnym zespole zaledwie pół roku, jego wkład w rozwój grupy do dziś doceniają zarówno członkowie Queen, jak i oddani fani. Informację o śmierci muzyka potwierdził oficjalny archiwista zespołu, Greg Brooks.
Fot. LIGHTITUP, źródło: Shutterstock
  • Barry Mitchell grał w Queen od sierpnia 1970 do stycznia 1971, uczestnicząc w 13 koncertach i tworząc partie basowe do wczesnych utworów, takich jak „Liar” i „Son And Daughter”.
  • Po odejściu z Queen Mitchell na jakiś czas porzucił muzykę, powrócił w latach 90. w zespole Jayne Raydio.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Kim był Barry Mitchell? Wczesne lata w Queen

Barry Mitchell dołączył do Queen w sierpniu 1970 r., kiedy zespół był jeszcze na początku swojej drogi do sławy. Zastąpił pierwszego basistę, Mike’a Grose’a, i zagrał z Queen łącznie trzynaście koncertów, głównie na terenie Wielkiej Brytanii. Mitchell opuścił zespół w styczniu 1971 r., jeszcze zanim do grupy dołączył John Deacon i powstał legendarny skład z Freddiem Mercurym, Brianem Mayem oraz Rogerem Taylorem.

Mimo krótkiego stażu w Queen Barry Mitchell miał swój udział w kształtowaniu wczesnego repertuaru zespołu. To właśnie on odpowiadał za partie basowe w takich utworach jak „Liar” czy „Son And Daughter”, które później stały się ważną częścią koncertowego oblicza Queen. Jego pomysły i riffy były inspiracją dla kolejnych basistów grupy, a John Deacon często nawiązywał do tych aranżacji podczas występów na żywo.

Życie po Queen

Po odejściu z Queen Mitchell na pewien czas porzucił działalność muzyczną, by powrócić na scenę dopiero w latach 90., jako członek zespołu Jayne Raydio. W wywiadach otwarcie przyznawał, że nie widział w Queen potencjału na światową sławę – jak sam mówił, nie był wystarczająco zaangażowany w muzykę grupy i szukał innej drogi artystycznej.

Wiadomość o śmierci Barry’ego Mitchella poruszyła fanów Queen na całym świecie. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele wspomnień i wyrazów szacunku dla muzyka. Fani podkreślali, że Mitchell był nie tylko utalentowanym basistą, ale również ciepłym, otwartym człowiekiem, z którym chętnie rozmawiali podczas konwentów i spotkań fanowskich. Wielu z nich zaznaczało, że jego anegdoty z początków działalności Queen były bezcenne dla zrozumienia historii zespołu.

Źródło: The Sun, Express.co.uk

Czytaj dalej: