Piotr Gumulec chciał zrezygnować z „Tańca z gwiazdami”?
Na początku października media obiegła wypowiedź Piotra Gumulca, który opowiedział o kryzysie podczas treningów, na których uczył się rumby. „Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: ‘No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle’” – wyznał w rozmowie z „Party”, dodając że w tamtej chwili był gotowy „wziąć plecak, wyjść i iść jak Forrest Gump przed siebie”.
Piotr Gumulec nie chciał odejść z „Tańca z gwiazdami”
Uczestnik 19. edycji „Tańca z gwiazdami” teraz odniósł się do tej wypowiedzi, tłumacząc, że media wyolbrzymiły jego słowa. Piotr Gumulec w podcaście „Lustra” wyjaśnił, jak w rzeczywistości wyglądała sytuacja. „Znaczy zrezygnować... To brzmi dobrze nagłówkowo i tak zostało wyciągnięte. Kontekst jest troszeczkę szerszy. Dostałem taniec, który sprawił mi ogromną trudność, bo to była rumba. Sprawił mi trudność fizycznie - po prostu. Ruchy, które trzeba było zrobić były dla mnie tak nienaturalne i trudne do powtórzenia. Nie mogłem w to uwierzyć i wejść. Powiedziałem, że ja po prostu miałem ochotę wyjść z sali, rzucić tym wszystkim, wziąć torbę, którą od dwóch miesięcy pakuję codziennie i jak Forrest Gump biec przed siebie i po prostu się od tego uwolnić” – mówił.
Podkreślił przy tym, że choć pojawiło się u niego zwątpienie, nie zaczął rozważać rezygnacji z dalszego udziału w „TzG”.
Nigdy nie miałem tak w głowie, że chciałem odejść. Ja powtarzam, że chcę tu być jak najdłużej. Nie dlatego, żeby wygrać, tylko dlatego że chcę tu być, ponieważ jest tak fantastyczna atmosfera i ja się tu świetnie bawię.
Wyjaśnił przy tym, że w przypadku rumby musiał mierzyć się nie tylko z tańcem, którego „nie czuł”, ale również i ze zmęczeniem treningami trwającymi już od tygodni. Ten trudny czas pomogła mu przetrwać Julia Suryś. „Dostałem mega wsparcie od Julii, to jest złota dziewczyna. Ja cały czas się zastanawiam, jak ona ze mną wytrzymuje, te wszystkie zniecierpliwienia, kryzysy i marudzenie. Ale też od innych dostałem wsparcie. Oni też widzą, że muszę włożyć więcej pracy niż co poniektórzy” - tłumaczył.
To było wzruszające wręcz – podkreślił.


