- Kasjerzy w popularnych supermarketach muszą spełniać bardzo wysokie normy szybkości skanowania produktów – nawet do jednego produktu na sekundę.
- Pracownicy są regularnie oceniani, a niewywiązywanie się z norm może skutkować dodatkowymi szkoleniami, a nawet zwolnieniem.
- Klienci mogą poprosić kasjera o wolniejsze tempo – obsługa jest szkolona, by dostosować się do potrzeb każdego kupującego.
Normy szybkości – sekrety pracy kasjera
Praca kasjera w supermarkecie to nie tylko monotonne przesuwanie produktów przez skaner. Jak ujawnia były pracownik popularnej sieci, każda placówka ma własne, bardzo konkretne cele dotyczące liczby skanowanych produktów na minutę. W niektórych sklepach oczekuje się, by kasjer skanował nawet jeden produkt na sekundę!
Pracownicy są nieustannie monitorowani – od momentu zeskanowania pierwszego produktu do zakończenia transakcji. Po każdej zmianie otrzymują wydruk z wynikami, na którym widnieje procent realizacji normy. Jeśli wynik jest poniżej oczekiwań, kasjer może zostać skierowany na dodatkowe szkolenie, a w skrajnych przypadkach nawet stracić pracę.
Jak wygląda praca przy kasie?
Były pracownik zdradza, że kasjerzy muszą osiągnąć co najmniej 83% normy, a w niektórych sklepach oczekuje się nawet 95% lub więcej.
Niektórzy moi koledzy osiągali nawet 110%” – wspomina. Prędkość to jednak nie wszystko – równie ważna jest dokładność. Liczba błędów („voids”) nie może przekroczyć 5%, a każda transakcja powinna być choć raz wstrzymana, by umożliwić klientowi spokojne zapakowanie zakupów.
„Musiałem mieć mniej niż trzy sekundy przerwy pomiędzy kolejnymi klientami. Jeśli ktoś pakował się zbyt wolno, wstrzymywałem transakcję, by nie obniżyć swojego wyniku” – relacjonuje były kasjer. To właśnie dlatego obsługa przy kasach wydaje się być tak ekspresowa i nieustępliwa.
Co mogą zrobić klienci?
Szybkość kasjerów w supermarketach budzi mieszane uczucia wśród klientów. Niektórzy czują się zestresowani tempem obsługi, zwłaszcza osoby starsze lub z niepełnosprawnościami. W mediach społecznościowych pojawiają się głosy, że supermarket powinien uwzględniać potrzeby wszystkich klientów, nawet jeśli oznacza to nieco wyższe ceny.
Były pracownik podpowiada jednak prosty sposób na poradzenie sobie z ekspresową obsługą:
Wystarczy poprosić kasjera, by zwolnił. Obsługa jest szkolona, by dostosować tempo do każdego klienta, bo najważniejsza jest jakość obsługi.
– zapewnia.
Błyskawiczne tempo obsługi przy kasach w popularnych supermarketach to efekt rygorystycznych norm i zaawansowanego systemu szkoleń. Pracownicy są oceniani na podstawie liczby skanowanych produktów, a niewywiązywanie się z norm może mieć poważne konsekwencje. Klienci, którzy czują się przytłoczeni tempem, mogą jednak zawsze poprosić o wolniejszą obsługę – personel jest zobowiązany do uwzględnienia ich potrzeb.
źródło: mirror.co.uk
