Zielone miasto-widmo, które dosłownie pożarła natura. Jest opuszczone od dekad!

Na wyspie Shengshan, zaledwie 64 km od tętniącego życiem Szanghaju, znajduje się miejsce, które wygląda jak kadr z filmu science fiction lub sen o świecie po apokalipsie. Houtouwan – niegdyś bogata wioska rybacka – dziś jest cichym, zielonym labiryntem, w którym człowiek przegrał walkę z czasem i naturą. Jak doszło do tego, że życie w tym miejscu zamarło, a winorośle i bluszcze przejęły władzę nad domami?
Fot. Joe Nafis, źródło: Shutterstock
  • Houtouwan na wyspie Shengshan, niegdyś bogata wioska rybacka z ponad 2 tys. mieszkańców, została opuszczona na początku XXI w. z powodu zmian w rybołówstwie i braku nowoczesnej infrastruktury portowej, co doprowadziło do zaniku lokalnej społeczności.
  • Opuszczone domy zostały szybko pochłonięte przez dziką roślinność, zwłaszcza winobluszcz trójklapowy.
  • Od 2015 r. miejsce stało się popularną atrakcją turystyczną, odwiedzaną przez około 90 tys. osób rocznie.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Houtouwan – zielone miasto-widmo

Houtouwan, położone na północnym krańcu wyspy Shengshan, to miejsce, które jeszcze 40 lat temu tętniło życiem. W latach 80. XX w. liczyło ponad 2 tys. mieszkańców i cieszyło się opinią jednej z najzamożniejszych wiosek regionu, zyskując przydomek „Małego Tajwanu”. Drewniane trawlery wypływały na obfite łowiska Morza Wschodniochińskiego, a domy z cegły i betonu pięły się po stromych zboczach wyspy. Jednak to, co przez dekady było atutem Houtouwan – położenie i bliskość bogatych łowisk – stało się w końcu jego przekleństwem.

Houtouwan
źródło: Fot. Joe Nafis/Shuttestock

Przełom lat 80. i 90. XX wieku przyniósł ogromne zmiany w chińskim rybołówstwie. Drewniane łodzie ustąpiły miejsca nowoczesnym, stalowym trawlerom, które wymagały głębokich portów i nowoczesnej infrastruktury. Houtouwan, z portem zbyt płytkim dla nowych jednostek, straciło swoje podstawowe źródło utrzymania. Rybacy, którzy chcieli dalej pracować w zawodzie, musieli przenieść się do nowocześniejszych portów po zachodniej stronie wyspy lub na sąsiednią Gouqi.

Zobacz także
Porzucone lalki bez głów i oczu wiszą tu od dekad. Powód mrozi krew w żyłach
Wyobraź sobie miejsce, gdzie z każdego drzewa, płotu i krzewu spoglądają na ciebie setki pustych, często przerażająco wyblakłych oczu. Pourywane nogi i ręce, twarze pokryte warstwą brudu, przerzedzone włosy – to nie scenografia filmu grozy, a…

Dodatkowo, przemysłowa eksploatacja łowisk zubożyła lokalne ławice ryb. Z roku na rok połowy były coraz mniejsze, a mieszkańcy zaczęli opuszczać swoje domy. Najpierw zamknięto szkołę, potem sklepy, a ostatnie rodziny wyjechały stamtąd na początku XXI w.

Houtouwan
źródło: Fot. Joe Nafis/Shuttestock

 

Natura przejmuje ster. Miasto opanowane przez bluszcz

Opuszczone domy z dnia na dzień stawały się łatwym łupem dla sił natury. Subtropikalny, wilgotny klimat oraz obfite opady deszczu stworzyły idealne warunki dla dzikiej roślinności. Winobluszcz trójklapowy błyskawicznie opanował każdy centymetr niepilnowanej przestrzeni. Jego pnącza wnikały przez okna i drzwi, oplatały ściany i dachy, tworząc szczelną, zieloną powłokę. Z czasem roślina nie tylko pokryła budynki, ale wręcz zaczęła je podtrzymywać – korzenie przejęły rolę zaprawy, a liście zatrzymywały wilgoć i światło, tworząc unikalny mikroklimat.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: W tym jeziorze zamiast wody jest czarna maź. Skrywa miliony ton naturalnego asfaltu

W ciągu zaledwie dwóch dekad wioska zamieniła się w zielony labirynt. Z daleka Houtouwan wygląda dziś jak wzgórze porośnięte gęstą roślinnością, lecz z bliska dostrzec można proste linie okien, geometryczne kształty dachów czy zarysy prowadzących donikąd schodów.

Houtouwan
źródło: Fot. Joe Nafis/Shuttestock

 

Co pozostało po mieszkańcach Houtouwan?

Wnętrza domów, do których nie dociera już nikt poza turystami , wciąż skrywają ślady dawnego życia. Drewniane stoły, szafki, stare telewizory, a nawet fotografie na ścianach – wszystko to powoli znika pod warstwą liści, mchu i wilgoci. Niektóre budynki są już niestabilne, a a wejście do środka wręcz niebezpiecznie. 

Przez ponad dekadę po opuszczeniu, wioska popadała w coraz większą ruinę. Przełom nastąpił w 2015 r., gdy zdjęcia z lotu ptaka ukazujące „zielone miasto widmo” obiegły chińskie media społecznościowe i stały się viralem. Temat szybko podchwyciły światowe portale podróżnicze i informacyjne, a Houtouwan zaczęło przyciągać tłumy turystów szukających niecodziennych wrażeń.

Houtouwan
źródło: Fot. Joe Nafis/Shuttestock

Władze wyspy musiały zareagować – pojawiły się bilety wstępu, platformy widokowe i wyznaczone szlaki, które mają chronić zarówno zwiedzających, jak i delikatną strukturę ruin. Dziś wioskę odwiedza nawet 90 tys. osób rocznie. W sezonie letnim, gdy roślinność jest najbujniejsza, Houtouwan staje się jednym z najbardziej instagramowych miejsc w Chinach.

Paradoksalnie, upadek wioski dał jej dawnym mieszkańcom szansę na powrót. Dziś można tam spotkać starsze osoby, które niegdyś mieszkały w Houtouwan – sprzedają wodę i przekąski turystom podziwiającym ich dawne domy. 

Zobacz także
Najbardziej śmiercionośne jezioro świata. Woda żrąca jak wybielacz!
Na północy Tanzanii, przy samej granicy z Kenią, leży jedno z najbardziej osobliwych jezior na świecie – Jezioro Natron. Ten płytki i skrajnie zasadowy akwen od lat fascynuje naukowców, podróżników i fotografów. Ciała zwierząt...

Jak dotrzeć do Houtouwan? Praktyczne informacje

Podróż z Szanghaju do Houtouwan to prawdziwa wyprawa. Najpierw autobus do portu, potem prom na wyspę Gouqi, a na koniec taksówka przez most na wyspę Shengshan. Wyprawa może zając od pięciu do siedmiu godzin, w zależności od pogody i rozkładów promów. W samej wiosce nie ma noclegów ani sklepów (poza punktami przy wejściu na szlak), dlatego większość turystów zatrzymuje się na sąsiedniej wyspie Gouqi.

Houtouwan
źródło: Fot. HONGXU/Shutterstock

Najlepszy czas na wizytę to lato, gdy winorośle tworzą intensywnie zielony, niemal bajkowy krajobraz. Wiosną zdarza się gęsta mgła, a zimą roślinność częściowo zanika, odsłaniając budynki. 

Źródło: thedarkatlas.com, CNN, cntraveller.com, nationalgeographic.com

Czytaj dalej: