Demograficzny przełom w Polsce? Pierwsza taka sytuacja od 2017 roku

Po raz pierwszy od 2017 roku w Polsce przestała spadać liczba urodzeń – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Czy to początek nowego trendu, czy tylko chwilowa stabilizacja? Odpowiedź na to pytanie może mieć ogromne znaczenie dla przyszłości demograficznej naszego kraju.
Liczba urodzeń w Polsce przestała spadać pierwszy raz od 9 lat , źródło: Shutterstock
  • Główny Urząd Statystyczny przekazał najnowsze dane.
  • Wygląda na to, że sytuacja demograficzna w Polsce się zmieniła – pierwszy raz od dziewięciu lat liczba urodzeń przestała spadać.
  • Co spowodowało taki przełom?
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Stabilizacja po latach spadków

Według wstępnych szacunków GUS, w czerwcu 2026 roku na świat przyszło w Polsce 20 tysięcy dzieci. Co ciekawe, 12-miesięczna suma urodzeń utrzymała się w połowie roku na poziomie 237,3 tysiąca – dokładnie tyle samo, ile wynosiła w styczniu. To oznacza, że po raz pierwszy od dziewięciu lat nie zanotowano dalszego spadku, mimo wcześniejszych prognoz i wieloletniego trendu spadkowego.

Warto dodać, że już w marcu 2026 roku liczba urodzeń była wyższa o 6,4 procent w porównaniu do analogicznego miesiąca poprzedniego roku, a spadki w kolejnych miesiącach były dużo mniejsze niż w ostatnich latach.

Zobacz także
To imię bije rekordy popularności. W 2026 r. rodzice wybierają je najczęściej. Nosi je były chłopak Julii Wieniawy
Najnowsze statystyki Ministerstwa Cyfryzacji nie pozostawiają złudzeń: w pierwszej połowie 2026 r. to „Nikodem” był najczęściej wybieranym imieniem dla nowo narodzonych chłopców. Skąd ta popularność i co kryje się za tym wyborem?

Czy to efekt rządowych programów?

Eksperci zwracają uwagę, że stabilizacja wskaźników urodzeń zbiega się w czasie z uruchomieniem rządowego programu wsparcia in vitro, który ruszył w połowie 2025 roku. Jednak – jak zauważa „Rzeczpospolita” – wpływ tego programu na ogólną liczbę urodzeń jest raczej ograniczony i szacuje się, że mógł przyczynić się do wzrostu o kilka tysięcy dzieci rocznie.

Dla porównania: w kwietniu 2016 roku, po wprowadzeniu programu 500 plus, liczba urodzeń wyniosła aż 30,6 tysiąca, a roczna suma urodzeń sięgała wtedy 372,8 tysiąca. W październiku 2017 roku padł rekord – 35,3 tysiąca urodzeń w miesiącu i 403,7 tysiąca w skali roku. Niestety, od tego momentu zaczął się systematyczny spadek, pogłębiony przez pandemię COVID-19 i wybuch wojny na Ukrainie.

Zmieniające się tło społeczne

Specjaliści analizujący dane demograficzne podkreślają, że obecna stabilizacja to efekt kilku nakładających się na siebie czynników. Wśród nich wymienia się spadek inflacji, uspokojenie sytuacji po pandemii oraz wyhamowanie wzrostu cen na rynku nieruchomości. Z drugiej strony, negatywny wpływ na nastroje społeczne i decyzje o powiększeniu rodziny miała wojna na Ukrainie.

Czytaj także: ZUS ponownie przelicza emerytury. Te roczniki mogą liczyć na podwyżkę!

Wskaźnik dzietności wciąż na historycznie niskim poziomie

Chociaż brak dalszego spadku urodzeń to dobra wiadomość, sytuacja demograficzna Polski nadal nie jest optymistyczna. Liczba kobiet w wieku rozrodczym systematycznie maleje, co automatycznie wpływa na wskaźnik dzietności – czyli średnią liczbę dzieci przypadającą na jedną kobietę w wieku 15-49 lat. Przy utrzymaniu obecnego trendu wskaźnik ten może wzrosnąć z obecnych 1,07 do około 1,11-1,12. To wciąż znacznie poniżej poziomu pozwalającego na zastępowalność pokoleń.

Źródło: biznes.interia.pl

Czytaj dalej: