Pielęgniarka była na rynku w Krakowie, gdy trwał zamach. „Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie”

W sobotnie popołudnie na Rynku Głównym w Krakowie doszło do zamachu. Po strzelaninie w najbardziej reprezentatywnym punkcie miasta wiele osób potrzebowało natychmiastowej pomocy. Na miejscu znalazła się pani Iwona – pielęgniarka ze szpitala w Jarocinie. O tym, co zrobiła kobieta, poinformowała publicznie jej córka.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Pielęgniarka ruszyła z pomocą poszkodowanym, źródło: PAP

Atak zamachowca w Krakowie 

7 listopada 2026 roku w tragiczny sposób zapisał się w historii Polski. W godzinach popołudniowym 24-letni Michał O. wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i zaczął strzelać do przypadkowych osób. Najnowsze informacje mówią o sześciu ofiarach śmiertelnych i szesnastu rannych (wliczając sprawcę). W akcję zaangażowano 30 załóg funkcjonariuszy. Obezwładnienia napastnika dokonała dwójka policjantów, która jako pierwsza weszła w kontakt z zamachowcem. Obecnie walczą o życie w szpitalu, a mieszkańcy w reakcji na apel w zaledwie kilka godzin zapełnili magazyny krwi w całym Krakowie. 

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE ZNAJDZIESZ NA STRONIE RMF24.PL

Pielęgniarka ruszyła z pomocą po strzelaninie 

W kontekście tak tragicznych wydarzeń w mediach pojawiają się historie osób, które natychmiast postanowiły nieść pomoc poszkodowanym. Postrzelonym policjantom pomogli chirurdzy, którzy wyszli z restauracji tuż obok miejsca obezwładnienia napastnika. Inną bohaterką tego dnia została Iwona Kościelna, pielęgniarka ze Szpitala Powiatowego w Jarocinie. O tym, co wydarzyło się tego dnia w Krakowie, opisała publicznie w sieci jej córka.

Kobiety były w Krakowie na rodzinnej wycieczce, jednak się rozdzieliły – córka Iwony została w mieszkaniu. Gdy usłyszała o strzelaninie, nie mogła dodzwonić się do matki.

Dowiadujesz się, że tam gdzie inni uciekają, ona biegnie pod prąd i wciela się w rolę, do której została po prostu stworzona. W sercu ma zapisaną dobroć od zawsze.

„A to, że jest pielęgniarką z powołania, było dla mnie oczywiste” – pisze Milena Sobczak.

Iwona Kościelna, która z zawodu jest pielęgniarką, przed zamachowcem schroniła się na piętrze jednego ze sklepów. Po ustaniu strzałów, zeszła na płytę Rynku Głównego, by nieść pomoc poszkodowanym. 

Zobacz także
Pilny apel służb po tragedii w Krakowie. Pojawiają się fałszywe doniesienia
Po tragicznym ataku na krakowskim Rynku Głównym w internecie zaczęły pojawiać się nieprawdziwe informacje dotyczące przebiegu zdarzenia i pomocy rannym. Jedną z nich było rzekome pilne zapotrzebowanie na krew dla rannego policjanta. Regionalne…

„Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie”

Jak relacjonuje córka Iwony Kościelnej, pielęgniarka prowadziła reanimacje, zakładała też wkłucie dożylne kobiecie postrzelonej w brzuch.

Wychował mnie najlepszy człowiek na świcie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania. Nie każdy bohater musi nosić pelerynę.

Wpis Mileny Sobczak został udostępniony na profilu Szpitala Powiatowego w Jarocinie z podpisem: „Pani Iwono, czapki z głów. Cieszymy się, że możemy z Panią pracować”. Warto pamiętać, że to dzięki policjantom, lekarzom, ratownikom, pielęgniarkom i wszystkim, którzy przyszli nieść pomoc, udało się zapobiec jeszcze większej tragedii. 

Czytaj dalej: