Kora to prawdziwa żywa legenda polskiej sceny muzycznej. Niezwykle charyzmatyczna wokalistka rozpoczynała karierę dokładnie cztery dekady temu, gdy w 1976 roku dołączyła do powstałego rok wcześniej zespołu M-a-M. Za sprawą przebojów takich jak „Boskie Buenos”, „Szare miraże” czy „Cykady na Cykladach” nagranych już pod szyldem Maanam grupa zyskała niemałą sławę oraz uznanie nie tylko fanów, ale i krytyków.
Urodzona 8 czerwca 1951 roku w Krakowie artystka przyszła na świat jako Olga Ostrowska. Przez wiele lat posługiwała się nazwiskiem Jackowska, natomiast po ślubie z Kamilem Sipowiczem w 2013 roku przyjęła nazwisko drugiego męża. Jako nastolatka była silnie związana z tamtejszym środowiskiem artystycznym i hippisowskim i wówczas właśnie przyjęła pseudonim Kora, pod którym dała się poznać szerszej publiczności.
Z grupą Maanam nagrała jedenaście albumów studyjnych. Oprócz tych wymienionych już wcześniej, w dyskografii zespołu znajdują się takie perełki jak „O! Nie rób tyle hałasu”, „Kocham Cię, kochanie moje”, „Krakowski spleen”, „Karuzela marzeń”, „Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech”, „To tylko tango”, „Lucciola”, „Wyjątkowo zimny maj”, „Zapatrzenie” czy „Po to jesteś na świecie” – wymieniać można by bez końca.
Ostatni album studyjny Maanamu ukazał się w 2004 roku. Od tamtej pory Kora kontynuuje solową karierę rozpoczętą jeszcze w latach 80., a obecnie jest jurorką polsatowskiego talent show „Must Be The Music”. Przed dwoma laty wyznała, że zmaga się z chorobą nowotworową.
„Chciałabym po prostu jeszcze żyć. Człowiek, który wraca do zdrowia, chce żyć” – mówiła 65-letnia piosenkarka na początku tego roku. Tego właśnie jej życzymy – stu lat, albo i więcej! Przypomnijcie sobie przeboje, które zawdzięczamy Korze.
Czytaj dalej:
- Sławomir publicznie zwrócił się do żony, miał ważny powód. Kajra pokazała, co zrobił. „Myślisz, że…”
- Pierwsza dama polskiej piosenki kończy dziś 91 lat! Irena Santor świętuje
- Gwiazdor Hollywood kończy dziś 57 lat. W życiu przeszedł przez piekło
- Produkcja „Dzień dobry TVN” przekazała z samego rana. „Doprowadziliśmy Ewę do łez”
- Tego Michel Moran się nie spodziewał. Nie uwierzysz, co zrobili uczestnicy „MasterChefa”