Poplista

1
Eminem Houdini
2
Kaśka Sochacka Szum
3
Oskar Cyms Cały czas

Co było grane?

00:52
Doda / Smolasty Nie żałuję
00:55
Margaret Wasted
01:03
Dr Alban It's My Life

Kownacka była gwiazdą "Rodziny zastępczej". "Nie dopuszczaliśmy myśli o najgorszym"

Gabriela Kownacka grała jedną z najważniejszych postaci w "Rodzinie zastępczej". Niestety, aktorka zachorowała na nowotwór i przegrała walkę z chorobą. Monika Mrozowska wspominała, jak rak i śmierć serialowej Anki wpłynęła na pozostałe osoby z produkcji.

Monika Mrozowska przypadkiem dostała rolę w „Rodzinie zastępczej”

Rodzina zastępcza” to jeden z kultowych polskich seriali. Produkcja błyskawicznie skradła serca widzów, którzy mogli śledzić codzienne życie rodziny Kwiatkowskich. W produkcji grało wielu aktorów, jednak filarami byli Gabriela Kownacka oraz Piotr Fronczewski, którzy wcielali się w Annę i Jacka Kwiatkowskich - rodziców gromadki dzieci.

W „Rodzinie zastępczej” grała także Monika Mrozowska. Widzowie serialu poznali ją jako Majkę, najstarszą z rodzeństwa. W najnowszym wywiadzie z Plejadą opowiedziała, jak dostała rolę w serialu. Nie kryła, że na castingu znalazła się przypadkiem i poszła tam tylko w charakterze osoby towarzyszącej. Na miejscu okazało się, że nie ma zbyt wielu kandydatów w odpowiednim wieku do zagrania starszego rodzeństwa.

To był przypadek, jak wiele rzeczy w moim życiu. Poszłam na casting z młodszym o sześć lat bratem. Casting – naprawdę duży – zorganizowano w wytwórni na ul. Chełmskiej. Pojawiło się mnóstwo dzieci, nie było natomiast młodzieży w moim wieku. Mój brat szczęśliwie dostał się do drugiego etapu, dzieci było już znacznie mniej, 20 może 30. Wtedy okazało się, że jest także poszukiwana dziewczyna do odtworzenia roli najstarszej siostry – wspominała.

Monika Mrozowska została wypatrzona przez osobę z produkcji. Po krótkim upewnieniu się, że miała już styczność z pracą przed kamerą, padła propozycja spróbowania swoich sił w castingu.

Dostałam informację, że za pięć minut wchodzę na przesłuchanie. Nauczyłam się tekstu i odegrałam scenkę. Nie zdążyłam się zdenerwować, działałam na adrenalinie. Dopiero gdy wyszłam z wytwórni, dotarło do mnie, co się stało. Kilka dni później odebraliśmy telefon, że, niestety, mój brat się nie dostał (wybrali kogoś innego do roli Romka), ale ja wygrałam rolę Majki – powiedziała.

Monika Mrozowska wspomina Gabrielę Kownacką

W wywiadzie został poruszony także wątek Gabrieli Kownackiej, która w 2004 roku zachorowała na nowotwór piersi. Choć leczenie przynosiło zadowalające efekty, 2009 roku lekarze przekazali jej, że ma przerzuty do mózgu. Zmarła 30 listopada 2010 roku w wieku 58 lat. Jej serialowa córka wspomina, że cała ekipa serialu do końca miała nadzieję na to, że wyzdrowieje:

Kiedy pani Gabrysia chorowała, nie dopuszczaliśmy myśli o najgorszym. Wątek był przedłużany, w scenariuszu pojawiły się kwestie typu: „mama wyjechała”, „mamy nie ma”, „mama wróci, ale nie wiadomo kiedy”. Dopiero pogrzeb oznaczał koniec nadziei. Był grudzień, paskudna pogoda, bardzo zimno. Przyszło mnóstwo ludzi, którzy znali panią Gabrysię. Do dziś pamiętam tamten przeszywający smutek i świadomość, że tej osoby naprawdę nie ma i ona już nigdy nie wróci.

Podkreśliła również, jak ważną postacią była Anna Kwiatkowska. „Rodzina zastępcza” bez Gabrieli Kownackiej nie miała już sensu.

Potem kontynuowaliśmy pracę, ale fizyczny brak pani Gabrysi i pewność, że jej bohaterka już nigdy w serialu się nie pojawi, sprawiały, że mieliśmy poczucie zbliżania się do końca. Pani Gabrysia i pan Piotr byli filarami tej produkcji. Zrozumieliśmy, że gdy jeden filar zniknął, nie ma możliwości ciągnięcia dalej tej opowieści. Czuliśmy, że bez tak istotnej postaci jak Anka Kwiatkowska historia nie ma już sensu – wyjaśniła Mrozowska.

Foremniak i Żmijewski wrócą do "Na dobre i na złe"? Sensacyjne doniesienia
"Na dobre i na złe" trafiło na antenę TVP2 w 1999 roku i od tej pory jest nieprzerwanie emitowane. Prawdziwą legendą serialu są Małgorzata Foremniak i Artur Żmijewski, czyli Zosia i Kuba Burscy. Pojawiły się doniesienia, że być może znowu...

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca!

Polecamy