Australia, która bierze udział w Eurowizji od 2015 roku, wybrała swojego tegorocznego reprezentanta. Będzie nim niespełna 18-letni Isaiah Firebrace, który w 2016 roku dał poznać się szerszej publiczności, wygrywając ósmą edycję australijskiego „X Factora”. Piosenkarz urodzony w Nowej Południowej Walii zaprezentuje w Kijowie utwór „Don’t Come Easy”, który - podobnie jak propozycje Australii z poprzednich lat - stoi na najwyższym poziomie produkcyjnym i ma szansę na zajecie wysokiej lokaty.
Choć utwór podoba się wielu fanom Eurowizji, duża część z nich ma co do niego jeden podstawowy zarzut - piosenka Isaiaha to ballada, a tych w tegorocznym konkursie nie brakuje. Nie wróży to jednak dobrze również reprezentantce Polski, Kasi Moś, która na Ukrainie również zdecydowała się zaprezentować utwór utrzymany w podobnym tonie.
Myślicie, że widzowie z całej Europy postawią w tym roku przekornie na bardziej energetyczny kawałek? W tej kategorii reprezentant Włoch wydaje się póki co bezkonkurencyjny…
Czytaj dalej:
- Karol Bielecki w wypadku na boisku stracił oko. „W jednej sekundzie zgasło światło w gałce ocznej”
- Michał Piróg ogłosił, że odchodzi z TVN, a teraz takie wieści. Ujawnił kulisy
- Piotr Cyrwus po latach wspomina grę w „Klanie”. Niewiele osób wiedziało
- Doda zaśpiewała hymn Polski na krakowskich Błoniach. Morze biało-czerwonych flag podczas wydarzenia RMF FM i Miasta Kraków
- Karolina Pajączkowska szczerze o udziale w „Królowej przetrwania”. Wyznała wprost