Czy za brak tablic rejestracyjnych lub ich zasłonięcie grozi mandat?
Wystarczy krótki spacer po miejskim parkingu czy chwila w drogowym korku, by zauważyć, jak kreatywni potrafią być polscy kierowcy. Auta całkowicie pozbawione tablic rejestracyjnych, „blachy” rzucone niedbale za przednią szybę czy miniaturowe, robione na zamówienie naklejki – to widok, który powoli przestaje dziwić. Choć dla właściciela pojazdu może to być kwestia estetyki, chęci wyróżnienia się z tłumu lub po prostu zwykłego niedopatrzenia, policja nie ma tu żadnej taryfy ulgowej. Nawet pozornie drobna modyfikacja, nieczytelny numer czy umieszczenie tablicy w nietypowym miejscu mogą szybko zamienić rutynową kontrolę w bardzo kosztowną lekcję. Za ignorowanie przepisów grożą dziś bowiem nie tylko wyśrubowane mandaty, ale i punkty karne, a w skrajnych przypadkach nawet znacznie poważniejsze konsekwencje prawne.
Za zasłonięcie tablicy rejestracyjnej, np. naklejką lub innym elementem, grozi mandat w wysokości 500 zł. Tyle samo zapłacimy za montaż tablicy w nieprzewidzianym przez producenta miejscu – na przykład za szybą czy na dachu. Policja nie ma litości także dla tych, którzy ozdabiają tablice pozornie niegroźnymi gadżetami.
Kto może używać tablic zmniejszonych?
Coraz popularniejsze stają się tzw. tablice zmniejszone, przeznaczone głównie dla aut sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli jednak samochód ma miejsce na standardowy format, używanie mniejszych tablic może skończyć się nie tylko mandatem do 500 zł, ale i zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego. W skrajnym przypadku, gdy kierowca złożył fałszywe oświadczenie w urzędzie, sprawa może trafić do sądu.
Jazda bez tablic – ryzyko utraty auta i gigantycznej kary
Zdecydowanie poważniejsze konsekwencje czekają tych, którzy decydują się wyjechać na drogę autem całkowicie pozbawionym tablic.
Równie kosztownym błędem bywa beztroska jazda na zagranicznych tablicach, które straciły swoją ważność.
Najpoważniejsze przewinienia – nawet 5 lat więzienia
Najwyższa stawka zaczyna się jednak wtedy, gdy w grę wchodzą nielegalne manipulacje – czyli używanie podrobionych „blach”, przekładanie tablic z innego auta albo celowa zmiana liter i cyfr. Tutaj kończą się taryfy ulgowe i wykroczenia drogowe, a zaczyna odpowiedzialność karna. Polskie prawo traktuje takie zachowanie nie jak drobne przewinienie, ale jak poważne przestępstwo, za które grozi od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Warto pamiętać, że kluczem do kwalifikacji takiego czynu przez sąd jest intencja kierowcy. Kodeks karny wyraźnie mówi o działaniu „w celu użycia za autentyczną” – wystarczy więc, że przeróbka miała zmylić fotoradar, uniknąć opłat parkingowych czy wprowadzić w błąd policję.
Źródło: autokult
