Racewicz wzięła ślub sama ze sobą i podzieliła internautów. Teraz znów zabrała głos. „To symbol”

Joanna Racewicz zaskoczyła decyzją o „ślubie sama ze sobą”. W najnowszym wpisie dziennikarka i prezenterka odniosła się do pojawiających się w tym kontekście komentarzy. „To symbol. Ludzie od pokoleń używają ich, żeby pokazać coś, czego słowa nie umieją opisać” – tłumaczy.
Joanna Racewicz, źródło: AKPA
  • Dziennikarka Joanna Racewicz zaskoczyła opinię publiczną nietypowym wyznaniem.
  • Gwiazda wzięła udział w symbolicznej ceremonii zaślubin z samą sobą.
  • Jak na ten niespotykany krok i lawinę komentarzy odpowiedziała celebrytka?
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Joanna Racewicz i nietypowy ślub

Joanna Racewicz wczoraj opublikowała post, który zaskoczył wielu użytkowników sieci. Dziennikarka i prezenterka telewizyjna wyznała bowiem, że wzięła udział w wyjątkowym wydarzeniu – symbolicznym ślubie sama ze sobą. Racewicz opublikowała wideo, na którym widać fragmenty ceremonii. W opisie wyznała:

Ja. Panna młoda. Dość dorosła. Na własnym ślubie. Sama ze sobą. Prawdziwa. Zdziwieni? Doskonale rozumiem (…).

W dalszych słowach wdowa po poruczniku Pawle Janeczku (zginął w katastrofie smoleńskiej w 2010 roku) i mama dorosłego syna: Igora wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na taki krok. Wspomniała wówczas o emocjach towarzyszących jej w ostatnich latach.

Post on Instagram

Ruch Joanny Racewicz wywołał sporo emocji, a sekcja komentarzy rozgrzała się do czerwoności. Pod wspomnianym nagraniem pojawiło się mnóstwo różnorodnych wpisów: zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Widząc ogromne zainteresowanie tematem, Racewicz postanowiła raz jeszcze zabrać głos w tej kwestii. W niedzielne popołudnie dziennikarka dodała kolejne nagranie, będące jej odpowiedzią na reakcję odbiorców.

Joanna Racewicz na Instagramie

Joanna Racewicz zwróciła się bezpośrednio do osób komentujących ceremonię wspomnianych zaślubin. Już na samym początku zaakcentowała fakt, iż swoim zachowaniem nie chciała nikogo urazić:

„(…) Powiedzenie sobie 'tak”' nie oznacza 'nie' dla świata. To nie jest celibat, ani manifest, że nikogo mi nie trzeba. To nie jest też wyrzeczenie się życia. Nie ma w tym akcie niczego wrogiego wobec mężczyzn. Żadnego z nich. Nie rzucam wyzwania Bogu, religii ani sakramentom. Przeciwnie. Nigdy nie byłam bliżej miłości jak tego dnia. Tej miłości, która jest najważniejszym przykazaniem.”

To symbol. Ludzie od pokoleń używają ich, żeby pokazać coś, czego słowa nie umieją opisać. Długo by wymieniać. To chwila bardziej o czuciu i wierze, niż mędrca szkiełku i oku.

Prezenterka – znana m.in. z radia i TV – podzieliła się również swoją obserwacją, dodając:

„W świecie pełnym presji, rywalizacji - można wrócić do siebie. Uznać, że miłość, spokój i bezpieczeństwo są nam dane. Że nie trzeba za nimi gonić, szukać ich na zewnątrz. Że można się zatrzymać i przejrzeć w oczach innych kobiet. Tych, które czują, rozumieją, wiedzą. Które SĄ BLISKO (…).”

Post on Instagram
Czytaj dalej: