Kto będzie reprezentować Polskę na Eurowizji?
Telewizja Polska nabrała wody w usta w sprawie tegorocznych eliminacji do Eurowizji. Choć jeszcze parę miesięcy temu stacja zapowiadała największy w historii koncert preselekcyjny, od czasu ogłoszenia listy kandydatów 14 stycznia nie informuje oficjalnie o dalszych decyzjach, za to do mediów docierają coraz bardziej sensacyjne ustalenia zza kulis.
Jak podał niedawno Pudelek, preselekcje mają odbyć się jednak 7 marca, a nie 14 lutego – jak nadal widnieje w ich regulaminie. Do tego według medialnych doniesień występy uczestników nie odbędą się na żywo, a zostaną nagrane wcześniej w studiu „Jaka to melodia”. Głosowanie natomiast ma trwać jeszcze po zakończeniu emisji programu, a wyniki zostaną ponoć ogłoszone dopiero 8 marca w „Pytaniu na śniadanie”.
Zapendowska mocno o wyborze reprezentanta
O opinię w sprawie ostatnich działań TVP została zapytana Elżbieta Zapendowska, specjalistka od emisji głosu znana ze swoich bezkompromisowych opinii. W rozmowie z „Faktem” nie kryła sceptycyzmu wobec decyzji o wcześniejszym zarejestrowaniu występów.
„Oczywiście, że jest różnica między występem nagranym a występem na żywo. Każda luka niestety powoduje kombinacje i to, że ludzie starają się nagiąć, znając swoje umiejętności, do luk w przepisach. Ale czymś to telewizja musi argumentować” – stwierdziła w obliczu braku oficjalnego stanowiska TVP. Dodała, że „na pewno występ na żywo obnaża całą prawdę”.
Ale ja w ogóle mam wątpliwości co do tej Eurowizji, bo się tak tym przejmujemy, a co roku jest właściwie to samo – skwitowała.
Przypomnijmy, że o reprezentowanie Polski zawalczy ośmioro kandydatów. Będą to: Alicja Szemplińska („Pray”), Anastazja Maciąg („Wild Child”), Basia Giewont („Zimna woda”), Jeremi Sikorski („Cienie przeszłości”), Karolina Szczurowska („Nie bój się”), Ola Antoniak („Don’t You Try”), Piotr Pręgowski („Parawany tango”) i Stasiek Kukulski („This Too Shall Pass”).

