O pięcioraczkach z Horyńca mówił cały kraj. „Nie uczę dzieci mówić po polsku”

W 2023 roku w Krakowie urodziły się pięcioraczki – o rodzinie Clarke zrobiło się wówczas głośno, takie narodziny to w końcu rzadkość. Dziś wszyscy żyją w Tajlandii, a publikacje matki dzieci (Dominiki) wywołują kontrowersje. Teraz kobieta przyznała, że nie zamierza uczyć swoich pociech języka polskiego.
Dominika Clarke jest znana w sieci jako matka wielodzietnej rodziny, źródło: PAP
  • W 2023 roku w Krakowie na świat przyszły pięcioraczki.
  • Matka dzieci, Dominika Clarke, przeniosła się z całą rodziną do Tajlandii i regularnie zamieszcza w sieci treści z codziennego życia.
  • Teraz kobieta swoimi słowami na temat j. polskiego wywołała burzę.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Pięcioraczki z Horyńca 

Oczy całej Polski zwróciły się na Kraków 12 lutego 2023 roku, gdzie przyszły na świat pięcioraczki z Horyńca – Charles Patrick, Henry James, Elizabeth May, Evangelina Rose i Adrianna Daisy. Temat był mocno podnoszony przez media, a rodzina zwróciła uwagę nawet rządzących – prezenty osobiście wręczyła im ówczesna ministra rodziny, Marlena Maląg. Gratulacje przesłał też premier Mateusz Morawiecki.

Niestety nie wszystkie dzieci przeżyły - trzy dni po narodzinach zmarło najmłodsze z dzieci, Henry James.

W 2024 roku Dominika Clarke podjęła decyzję o opuszczeniu Polski. Razem z dziećmi wyjechała do Tajlandii, gdzie żyją do dziś. Kobieta bardzo szczegółowo pokazuje codzienność w mediach społecznościowych, wzbudzając przy tym wiele kontrowersji – mowa m.in. bardzo dużej liczbie materiałów z udziałem nieletnich, które wpisują się w pojęcie sharentingu.

Zobacz także
„Cały szereg zagrożeń”. Dlaczego nie powinniśmy publikować zdjęć dzieci w Internecie?
Na pierwszy rzut oka to tylko niewinne zdjęcia bawiących się pociech. Zabawne nagrania z karmienia dwuletniej córki. Film z beztroskich wakacji nad morzem. W rzeczywistości to jednak ogromne niebezpieczeństwo, które realizuje się na...

Kontrowersje Dominiki Clarke 

Wiele komentarzy i dyskusji narosło wokół samych warunków, w jakich żyje rodzina Clarke w Tajlandii. Obserwujący zaczęli szczegółowo analizować otoczenie na udostępnianych przez Dominikę nagraniach i zdjęciach. Zwrócono uwagę chociażby na wszechobecny bałagan, brak zabezpieczenia niebezpiecznych obiektów (np. butli gazowej) czy mało urozmaicone posiłki. Kontrowersje budziły też bardzo częste prośby o wpłaty na zbiórkę i oskarżenia o nieodpowiednie gospodarowanie środkami. Teraz Dominika Clarke wywołała kolejną burzę w kwestii edukacji swoich dzieci. 

Zobacz także
„Realne zagrożenie”. Internauci wstrząśnięci warunkami, w jakich wychowuje się 11 dzieci
Dominika Clarke jest mamą 11 dzieci. Kobieta od dawna publikuje w sieci niemal wszystkie momenty z życia swojej rodziny, co spotyka się z mieszanymi odczuciami. Jeden z ostatnich postów, w którym pokazała, jak wygląda jej kuchnia, wzbudził spore…

„Nie uczę dzieci mówić po polsku”

Dominika Clarke odpowiedziała ostatnio na pytanie dotyczące wychowania dzieci. Kobieta zszokowało obserwujących deklaracją, że nie zamierza uczyć pociech języka polskiego – tym samym chce chronić je przed hejtem: 

Tyle osób pyta się, dlaczego ja nie uczę dzieci mówić po polsku. Ja sobie tak myślę, może i dobrze, może nie powinnam ich uczyć, żeby nie czytali tego wszystkiego, co piszą, straszne rzeczy o ich mamie. 

„Bo to jest aż niemożliwe. Niech żyją w błogiej nieświadomości, że życie jest piękne, a wszyscy ludzie są przyjemni”. 

Internauci nie przeszli obok tych słów obojętnie. Niemal natychmiast pojawiły się komentarze zarzucające kobiecie hipokryzję:

  • Język nie, bo dzieci mogą dowiedzieć się niewygodnych rzeczy. Ale już polskie złotówki są jak najbardziej na tak.
  • Zabrałbym wszystkie świadczenia w Polsce, taka osoba ma jeszcze czelność prosić o wpłaty pieniędzy bo jej ciężko. Bezczelność nie zna granic.

Dominika Clarke regularnie prosi o finansowe wsparcie dla rodziny. Jak otwarcie przyznała, utrzymanie trzynastoosobowej rodziny w Tajlandii kosztuje ok. 40 tysięcy złotych miesięcznie.

Czytaj dalej: