Cezary Pazura: kariera, filmy i najsłynniejsze role
Cezary Pazura to absolwent łódzkiej Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej, a także jeden z najbardziej docenianych aktorów w historii polskiego kina.
Popularność przyniosła mu rola w filmie Władysława Pasikowskiego „Kroll”, za którą otrzymał nagrodę w kategorii najlepsza drugoplanowa rola męska podczas 16. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Później miał okazję współpracować z takimi reżyserami, jak Marek Koterski, Maciej Ślesicki czy Juliusz Machulski, a do najsłynniejszych tytułów z jego udziałem należą m.in.: „Kiler”, „Chłopaki nie płaczą”, „Psy”, czy „Ślepnąc od świateł”. Nie można też nie wspomnieć o kultowym polskim sitcomie „13 Posterunek”, w którym Cezary zagrał posterunkowego.
Bogusław Linda: „Chyba miałem depresję, bo...”
Cezary Pazura wspomina, kim był kiedyś
Na początku tego roku aktor był gościem w podcaście „Bliskoznaczni”, który, wraz z synem Mikołajem, prowadzi piosenkarska Katarzyna Nosowska. Cezary Pazura w rozmowie z nimi cofnął się nieco do przeszłości i opowiedział, jakim był dzieckiem, nastolatkiem i młodym dorosłym. Choć wiele osób może zaskoczyć ta informacja, to gwiazdor wyznał, że za młodu miał niską samoocenę.
Ja miałem zawsze obniżoną samoocenę, bardzo… To mi pani psycholog uświadomiła, że zawsze, jak już koledzy wybrali, to ja dopiero brałem to najgorsze. Rzeczywiście zauważyłem, że to miałem w szkole, szkole średniej. Zawsze czekałem, aż inni wezmą. Mnie to wystarczało, nie potrzebowałem cudów, nie miałem aspiracji, takich ambicji. Wystarczało mi to, co mam, byłem z tym bardzo szczęśliwy. Tylko żeby była cisza i spokój.
„To jest cud”
Mężczyzna opowiedział też o swoim spojrzeniu na to, że udało mu się zrobić wymarzoną karierę w aktorstwie. Co prawda jego myśli krążyły dawniej głównie wokół teatru – młody Czarek nie przypuszczał nawet, że stanie się tak wielką postacią w kinie. Pazura podkreślił, że cały ten sukces to tak naprawdę cud, ale taki, który budował się przez wiele lat – jego zdaniem wiele osób błędnie rozumie cuda, uważając, że to coś, co dzieje się jak za tzw. pstryknięciem palca.
– Nie ma cudów, bo wszyscy ludzie myślą, że cud polega na tym, że jest pstryknięcie i od razu jest stoliczku nakryj się. Nie. A mnie się zdarzył cud, cud rozciągnięty w latach. Jak ja sobie teraz wyobrażę siebie, Czarka, który siedzi w moim pokoju i patrzy na kominy zakładów (…) i tak sobie marzyłem, że kiedyś będę aktorem, będę występował w teatrze, nie wiedziałem, że będę w filmie występował. (…) Tak sobie wyobrażałem i ja tym aktorem zostałem.
To jest cud dla mnie, że z tego chłopca z tej małej miejscowości jestem teraz tym, kim jestem. To jest cud, tylko to nie jest to pstryknięcie, to jest rozciągnięte w czasie. My źle rozumiemy cuda – podsumował.
